28/02/2018Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Kieżmarska,Wspinanie górskie zima,

Szczepański, Kieżmarski Kopiniak

Środowy poranek na obozie nie jest zbyt przyjemny - nie dość, że nocny opad okleił całą ścianę Małego Kieżmarskiego, nadal jest minus 20, to jeszcze boli głowa :) Mimo to nie zmieniamy planów i zaraz po śniadaniu pakujemy sprzęt i ruszamy z Szymonem na Drogę Szczepańskiego, prowadzącą na Kieżmarski Kopiniak (słow. Szczepańského veža). Drogę doskonale widać ze schroniskowej jadalni, będziemy więc całodniowym obiektem obserwacji - szczególnie seniorów KW Katowice przebywających akurat kilka dni nad Zielonym Stawem :)

Szczepański znany jest z ciągu trawersów - pierwsze cztery wyciągi przecinają skośnie dolną część ściany i wyprowadzają na pola śnieżne, z których znów wznoszącym trawersem pokonuje się górną część Wieży. Zaczynam się wspinać i już po chwili zdaję sobie sprawę ile dodatkowej pracy mnie dziś czeka - każde kolejne metry drogi wymagają odśnieżania, co znacznie spowalnia tempo akcji. Jestem cały czas w ruchu więc mróz bardzo mi nie doskwiera, gorzej ma kolega idący na drugiego - spędza na każdym stanowisko mnóstwo czasu czekając aż odśnieżę i przejdę każdy kolejny wyciąg i będę go mógł ściągnąć na stanowisko.

Dwa pierwsze wyciągi to wspinanie w stromych trawach, kluczowy jest trzeci odcinek - najpierw czujne przewinięcie przez wypychające skały, następnie stresujący trawers przez Lodospad Bocekov, na którym lód jest bardzo słaby więc wspinanie po nim w bok nie jest zbyt przyjemne ;) Na szczęście kolejne dwa odcinki są łatwiejsze więc można dojść do siebie. Po przejściu pola śnieżnego w środku ściany kontynuuję prowadzenie i po dwóch trawkowo-płytowych wyciągach oraz w sumie prawie 7 godzinach wspinania kończymy drogę tuż pod Niemiecką Drabiną - w samą porę bo właśnie robi się ciemno :) Ze schroniska w naszą stronę wyruszyć chce ekipa z ciepłą herbatą, jednak zejście ze ściany jest bardzo szybkie, więc już po godzinie od zakończenia wspinania meldujemy się na kolacji :)