02/03/2018Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Kieżmarska,Wspinanie górskie zima,

Psotka-Varga, Pośredni Kieżmarski Strażnik

Po czwartku spędzonym na słonecznych stokach Jagnięcego, czas na powrót w północną ścianę Małego Kieżmarskiego. Tym razem kompletujemy zespół trzyosobowy i ruszamy na upatrzoną przeze mnie wcześniej drogę duetu Psotka-Varga wyprowadzającą na Pośredniego Kieżmarskiego Strażnika. Temperatura jest już bardziej znośna (jakieś minus 12), liczymy więc na przyjemne wspinanie, o drodze słyszałem bowiem bardzo pozytywne opinie.

Pod ścianą łapiemy mały poślizg bo mamy trudności z namierzeniem początku drogi - pierwszy wyciąg jest dość nieewidentny. W końcu wybieramy wariant startowy, Szymon rusza intuicyjnie i po 60 metrach wspinania w trawach ściąga nas do siebie. Drugi wyciąg jest już bardziej ewidentny bo pojawiają się formacje skalne, mimo to wydaje nam się, że w jednym miejscu robimy trochę trudniejszy wariant z sąsiedniej drogi.

Na trzecim stanowisku przejmuję prowadzenie i po bardzo krótkim wyciągu trzecim wszystko staje się jasne - jesteśmy w odpowiednim miejscu, tuż przed kluczowym odcinkiem. Czeka mnie najpierw krótki ale wymagający trawers po gołej czwórkowej płycie (jedyny sposób na przejście to zaklinowanie dziaby w poziomej rysie), po czym piękne kilkunastometrowe skalne zacięcie (ok. M4+) ze słabymi płatami śniegu oraz ciekawy komin doprowadzający do dobrego stanowiska. Świetny wyciąg, polecam :)

Ściągam chłopaków do stanowiska (trochę to trwa bo wcale nie mają łatwo) i postanawiam kontynuować prowadzenie, Mariusz po przejściu wymagającego wyciągu nie przejawia na to ochoty :) Szybko wspinam się skalno-trawkowym żebrem na całą długość liny i proszę chłopaków by przejść na chwilę na lotną – brakuje mi zaledwie 15 metrów do wierzchołka Strażnika, tuż przy Niemieckiej Drabinie. Po chwili robię stanowisko i wybieram linę w oczekiwaniu na kolegów. Zadowoleni porządkujemy sprzęt i szybko schodzimy żlebem pod ścianę, a następnie do chaty. Następnego dnia mam w planach jeszcze trudniejszą drogę, idę się więc grzać do schroniska – niestety rano okaże się, że sobotnia akcja nie wypali bo Jacek nie dotrze na obóz, niepotrzebnie odpuszczam więc wieczorną imprezę ;)