13/05/2018Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Mięguszowiecka,Wspinanie górskie lato,

Puskas i Magicke Oko, Szarpane Turnie

W tym roku wyjątkowo wcześnie zaczynamy letni sezon taternicki. Jeszcze w sobotę byłem na Jurze, z zamiarem uczestnictwa w imprezie naszego KW na rozpoczęcie sezonu, jednak po otrzymaniu kilku informacji o dobrym warunie w Tatrach, zmieniam plany i umawiam się z Grześkiem na akcję w górach. Rano pojawiamy się nad Popradzkim Stawem i ruszamy wgłąb Doliny Złomisk. Mamy pewność, że południowo-wschodnia wystawa Szarpanych Turni będzie sucha, decydujemy się więc na kolejnego "klasyka" z listy - drogę Puskasa (VI+). Ponieważ ściana nie jest wysoka, mamy też nadzieję, że uda nam się spróbować zrobić jeszcze jedną drogę - prowadzącą płytami linię Magicke Oko (VII).

Śniegu na podejściu brak, zalega tylko w żlebach, bezpośrednio pod niektórymi ścianami oraz w zacienionych miejscach. Gdy docieramy pod ścianę, na Puskasie są już dwa zespoły - jeden kończy drogę, drugi jest w połowie. Na szczęście więcej osób się nie pojawia, jest więc szansa na spokojne wspinanie. Pierwsze dwa wyciągi prowadzi Grzesiek - początek to łatwe dojście do stanowiska, nad którym jest kluczowy odcinek - bulderowe wejście na płytę z cienką rysą. Asekuracja jest bardzo dobra (na całej drodze jest kilka ringów i wiele haków), a wspinanie ciekawe i zajmujące. Zmieniamy się na prowadzeniu, szybko przechodzę równie ciekawy, ale krótki wyciąg numer trzy. Ostatni odcinek jest dłuższy i prowadzi ładną płytą, która kończy się wejściem na półkę wieńczącą drogę. Zjeżdżamy Kominem Komarnickiego pod zachodnią ścianę (równo 60 metrów) i schodzimy kawałek by wrócić na stronę południową, gdzie zostawiliśmy plecaki. Krótki odpoczynek i wracamy w ścianę.

Droga Magicke Oko na większości schematów startuje dopiero na płytach, gdzie znajduje się drugie stanowisko z drogi Plska. My jednak sugerujemy się innym topo, na którym pierwsze wyciągi prowadzą prawą częścią ściany, za drogą Brawo Mozart. Grzesiek przechodzi kilkanaście metrów bardzo kruchym i stresującym terenem, następnie zbliża się do rysy wypatrzonej przez nas z dołu, jednak widząc jak kolejne metry wyglądają (glony, porosty), wraca na półkę i przetrawersowuje do pierwszego stanu z Plska. Tutaj spotykamy polski zespół, wspinający się wcześniej przed nami Puskasem. Dzięki ich uprzejmości ruszamy przodem - Grzesiek najpierw przechodzi kilka metrów do kolejnego stanowiska, po czym nie zatrzymując się przechodzi "szóstkową" płytę oraz okapik, za którym jest kolejne wspólne stanowisko z drogą Plska.

Czas na moje prowadzenie - kluczowy wyciąg (VII) prowadzi po połogiej płycie praktycznie pozbawionej chwytów - dobra praca nóg wystarcza by przejść ten odcinek (asekuracja to 3 spity na całej długości, w połowie można coś dołożyć). Po przejściu tego odcinka, droga łączy się już z Plskem - pozostają więc na koniec dwa warianty by wyjść ze ściany. My wybieramy ten prostujący (VI), który okazuje się bardziej wymagający niż myśleliśmy - głównie przez mokre chwyty w rysie. Dajemy jednak radę i po raz drugi meldujemy się na rampie, po czym ponownie zjeżdżamy kominem. Zadowoleni z udanego rozpoczęcia letniego sezonu w Tatrach schodzimy do schroniska, jemy szybki obiad i wracamy na parking.