30/12/2018Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Kieżmarska,Wspinanie górskie zima,

Polsky kut, Kieżmarski Kopiniak

Ostatnie wspinanie tatrzańskie w roku 2018. W trójkę (jeden chętny odpadł) jedziemy do Doliny Kieżmarskiej i podchodzimy do Schroniska na Zielonym Stawem. Krótkie okno pogodowe ma się dziś po południu skończyć, na dodatek warunki wspinaczkowe są takie sobie. Na szczęście na północną ścianę Małego Kieżmarskiego prawie zawsze można liczyć, tak więc po kawce w schronie udajemy się pod wybraną przez nas drogę – Polsky Kut. Piękne zacięcie na tej drodze widać z daleka i już od jakiegoś czasu mnie przyciągało. Czas więc obejrzeć je z bliska 😊

Początek drogi pokonujemy bez liny, wiążemy się przy zastanym stanowisku przed wejściem do kominka między turniczkami. Ruszam pierwszy i szybko pokonuję kolejne metry po trawach oraz namierzam drugie stanowisko na półce przed wejściem do wyraźnego zacięcia. Trzeci wyciąg to już konkretniejsze wspinanie i aż 40 metrów – z każdym metrem jest trudniej, trawkowe zacięcie przechodzi w skalny kominek, trzeba przewinąć się pomiędzy okapikami, a na koniec czeka nas kluczowa płytka za M5 😊 Stanowisko (3 dobre haki) jest tuż po trudnościach, w trochę dziwnym miejscu bo trzeba wisieć a 2 metry wyżej jest wygodniejsza półeczka. Dodrapuję się do stanu i ściągam chłopaków, wiercąc się i przebierając co raz nogami w powietrzu.

Kolejny wyciąg przypada do prowadzenia Jackowi – jest to kapitalne zacięcie będące wizytówką drogi. Na szczęście środkiem idzie nitka lodowa, wspina się więc bardzo przyjemnie i bezpiecznie. Po wyjściu z zacięcia wchodzimy w łatwiejszą depresję, gdzie kolega robi stanowisko. Stąd podchodzimy na lotnej ok. 30 metrów, przecinamy wariant „ucieczkowy” ze Szczepańskiego i skośnie w prawo kolejne 30-40 metrów pod górne spiętrzenie Kieżmarskiego Kopiniaka. Robimy stan przy dużej płycie i puszczamy Szymona na prowadzenie. Kolega wspina się najpierw po lewej stronie płyty, pionowo do góry, po czym zgodnie ze schematem trawersuje skośnie w prawo. Tutaj trafia na gotowy stan, wspólny z drogą Medulienka.

Pogoda zaczyna się psuć, a nam zostały dwa nie do końca jasne wyciągi. Wracam na prowadzenie i wchodzę w podciętą skośną płytę, która latem czwórkowa byłaby do przespacerowania, teraz jest bardzo czujna – śnieg na niej nie trzyma, a dziaby gdzie zahaczyć nie ma… Po jej przejściu nie robi się wcale lepiej – miało być łatwo i może jest ale chwyty są obłe i zalodzone, a założyć nie da się nic. Spinam więc pośladki i po 10 minutach przymierzania się idę dalej. Po wyjściu z komina trawersuję w prawo i zakładam stanowisko – wyżej wszystko pokryte jest cienkim lodem i nie wygląda za przyjemnie. Chłopaki po chwili dochodzą i postanawiamy nie kombinować z szukaniem na siłę trudności i jak puszcza ruszam w kierunku kulminacji Wieży Szczepańskiego, gdzie kończy się droga i gdzie jest gotowe stanowisko.

Po chwili jesteśmy na szczycie Kopiniaka razem i zdziwieni przypatrujemy się komuś wychodzącemu z Kotła nad Lodospadem Boceka. Po chwili już wszystko jasne – dochodzi do nas Boguś Groń, który przesolował drogę Skotska Anabaza. Kozak 😊 Razem w czwórkę schodzimy do schroniska i gawędzimy o pomysłach na kolejne wspiny. Po zejściu na parking pogoda psuje się zupełnie i zaczyna się ostry opad, który przeciągnie się na kolejne dni – trzeba uzbroić się w cierpliwość.