20/01/2019Tagi: Skały,Skały - Słowacja,Wspinanie lodowe,

Lodospady Słowacki Raj - Boczny, Okienkowy, Boczny Dolny, Naciek

Na tatrzańskich ścianach nadal brak możliwości sensownego działania, pozostaje dalsze szlifowanie formy w lodzie. Po zeszłotygodniowej wizycie w Białej Wodzie, tym razem czas na urozmaicenie i odwiedzenie Słowackiego Raju, gdzie poprzednio wspinałem się dwa lata temu. Tym razem towarzyszy mi Ania, która jeszcze nie wspinała się zimowo i bierze dziabki w ręce po raz pierwszy w życiu. No i jestem pod wielkim wrażeniem, bo po zaledwie jednym przewędkowaniu pierwszego lodu, prowadzi po mnie wszystkie pozostałe lodospady. Ma dziewczyna moc 😊

Swoją wizytę rozpoczynamy od przejścia całego wąwozu i zapoznania się ze stanami wszystkich lodospadów. Wtedy robimy wstępny plan i zaczynamy działać - na pierwszy ogień idzie Boczny Lód (WI4). Szybko go prowadzę, wkręcając zaledwie 2 śruby - wspina się łatwiej bo wylał ze sporą ilością dziur. Wieszam wędkę i patrzę jak Ania bez żadnych problemów pokonuje swoją pierwszą lodową drogę. Schodzimy trochę niżej i bierzemy się za lodospad Okienkowy (WI3/4). Jest krótki ale na kilku metrach ładnie spionowany, więc zabawa jest fajna. Ania postanawia zrobić swoje pierwsze prowadzenie i po chwili plan w ładnym stylu realizuje. Żeby zlikwidować stanowisko robię jeszcze nieplanowane przejście FS i przenosimy się pod kolejny lód.

Boczny Dolny (WI3) jest dziś słabo wylany ale i tak postanawiam go poprowadzić. Okazuje się finalnie, że wcale nie jest tak źle i lód prawie w każdym miejscu jest wystarczający gruby by się bezpiecznie wspinać. Oczywiście moja partnerka nie przepuszcza okazji do kolejnego przejścia z dołem! Kusi mnie środkowa część ścianki, dziś praktycznie drytoolowa. Zostawiamy więc linę z góry i przechodzę najpierw jeden wariant (ok. M5/WI4), później drugi (ok. M6). W końcu można trochę poczuć ręce 😉 Ania też chce spróbować i idzie dwukrotnie na pierwszy wariant, imponując mi ładnymi ruchami, jakby wspinała się z dziabami już kilka sezonów.

Jako ostatni lód robimy Naciek (WI4), który jest bardzo słabo wylany w dolnej części i dość ryzykowny - śrubę mogę wkręcić dopiero po kilku metrach. Po takim fragmencie dalszą część przebiegam z uśmiechem 😊 Zjeżdżając dokręcam jedną śrubę bo Ania nie zamierza odpuszczać i mam obawy o jej bezpieczeństwo. W trudniejszym fragmencie musi trochę zawalczyć i mocno się trzymać, daje jednak radę i lekko sprana ale szczęśliwa dociera do stanowiska 😉 Po tym przejściu kończymy wspinanie i wracamy do cywilizacji. O dziwo mimo dobrych warunków wszystkie lodospady były praktycznie puste (za nami 1 zespół na pierwszym lodzie i 1 na treningowym u początku wąwozu). Kilka godzin tylko my, lody i kawałek nieba nad głową 😊