09/03/2019Tagi: Skały,Skały - Polska,Wspinanie w skałach,

Zakrzówek - drytooling

Co prawda pogoda w Tatrach taka sobie (odwilż i mocny wiatr), mimo tego umawiamy się na wyjazd by coś mikstowo przewspinać. Budzę się w sobotę nad ranem i coś mi nie gra - 6 rano? No nie mogę - po raz pierwszy od kilku lat zaspałem w góry! Przerażony lecę do telefonu, który zostawiłem w kuchni - kilka nieodbranych połączeń 😮! Dzwonię do Ani, która dwie godziny wcześniej miała czekać w umówionym miejscu i po chwili ulga - okazuje się, że połączenia były sprzed kilku minut bo dziwnym zbiegiem okoliczności ona również zaspała 😁. Zastanawiamy się co robić, skoro jednak tak musiało być, odpuszczamy wyjazd w Tatry i decydujemy się na Kraków i trening drytoolowy na Zakrzówku.

Na miejscu spotykamy tylko ekipę kursową, pogoda jest już bowiem mocno wiosenna, ludzie bez wątpienia wolą już powspinać się w skałach letnio a nie drapać przyrządami po ciepłej skale :) Robię kilka dró na rozgrzewkę, przy okazji wieszając wędki Ani, dla której to czysto drytoolowy debiut. Mimo to jakoś mnie nie dziwi, że kosi aż miło wszystko w co ją wpuszczam :) Po rozwspinie wchodzę w najładniejszą drogę rejonu - Afirmację (oryginalnie M6+), mimo mocnego przedziobania jest nadal ciekawa i o wiele przyjemniejsza od tych teoretycznie łatwiejszych dróg obok. Po przejściu Ani nie ściągamy liny i idę sprawdzić ruchy na biegnącej obok Afirmacji droge Benga, Benga (teoretycznie M7). Nie zdążę jej jednak poprowadzić, dopada nas bowiem przelotny deszcz. Dajemy spokój na dziś i obieramy kierunek na Żylinę, gdzie spędzamy noc i następnego dnia od rana fundujemy sobie trening na La Skali.