23/03/2019Tagi: Tatry WysokieDolina KieżmarskaRzeżuchowe TurnieWspinanie górskie lato

Cepelova, Rzeżuchowe Turnie

Wycena: VI+   Wycena uzupełniająca: oryg. VI   Asekuracja: R1   Długość [m]: 110   Wyciągi: 4   Czas [h]: 3   Wystawa: S   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Wczoraj zima, dziś lato czyli z północnej ściany przenosimy się na południową. Po wspinaniu mikstowym na Małym Kieżmarskim dzień wcześniej (RELACJA) i noclegu nad Zielonym Stawem, kolejnego dnia rano podchodzimy już bez sprzętu zimowego pod Rzeżuchowe Turnie, gdzie letnio wspinać można się przy słonecznej pogodzie praktycznie cały rok. Ściana nie jest może wysoka (drogi po 3-4 wyciągi) ale oferuje bardzo ładne wspinanie w litej skale - wczesną wiosną czy późną jesienią to świetna opcja. Jednym z klasyków na ścianie jest Čepelova Cesta (VI+, pierwotnie VI) i to od niej postanawiamy zacząć letni sezon taternicki.

Ruszamy na spokojnie po śniadaniu, czekając aż Słońce dogrzeje skałę ale już będąc po 10-tej dochodzimy do wniosku, że można było zacząć wcześniej. Ruszam na prowadzenie pierwszego wyciągu i cieszę się bardzo przyjemnym czwórkowym wspinaniem. Po chwili jestem na gotowym stanowisku i ściągam Anię, która aż kipi radością mogąc w końcu zadebiutować letnio w Tatrach 😊. Drugi wyciąg zaczyna się ciekawym wyjściem pomiędzy przewieszkami, po czym wchodzimy w kapitalną 15-metrową płytę – jedną z ładniejszych, jakie w Tatrach robiłem. Stara słowacka wycena (V) wydaje się trochę zaniżona porównując do innych tatrzańskich piątek ale asekuracja jest komfortowa (2-3 haki + dobre miejsca na własną), można więc śmiało napierać. Oryginalny schemat pokazuje by iść płytą skośnie w prawo, nowszy by iść rysą pionowo do góry – może stąd trochę wyższe trudności? Po wyjściu z płyty jestem na kolejnym gotowym stanowisku i chwilę później oglądam jak wspina się Ania – ta radzi sobie znakomicie i przechodzi płytę dużo szybciej niż ja 😉.

Czas na wyciąg numer trzy, który początkowo pokrywa się z wyciągiem z Korsvoldov Tanec, robionym przeze mnie dwa lata temu (RELACJA). Tutaj po podejściu łatwym terenem czeka nas bardzo czujna podwieszona płyta z technicznym baldem za VI+ (wycena z Korsvoldova, na schemacie oryginalnym jest VI) i efektowne przewinięcie między okapami, za którym znajduje się stanowisko z ringów. Piękny i różnorodny wyciąg. Moja partnerka walczy trochę w trudnościach i delikatnie stresuje się powietrznym trawersem, finalnie jednak nabiera tempa i w ładnym stylu dochodzi do stanu. Ostatni odcinek ma bardzo ciekawy start – trzeba sprytnie przewinąć się między przewieszeniami (miejsce za V) i wyjść w łatwiejszy już (czwórkowy) teren. Dalej idę wg starego schematu, ładnym zacięciem, nowsze topo sugeruje by iść bardziej na lewo – nie ma to już większego znaczenia. Kończąc jednak z prawej strony trzeba uważać na dudniący głaz pod stanowiskiem, widać zresztą, że w tym miejscu skała jest mniej lita niż na całej drodze poniżej. Po chwili dociera do mnie Ania i robimy dwa zjazdy pod ścianę.

Zastanawiamy się chwilę czy iść jeszcze na jedną drogą, jednak skoro dziś musimy jeszcze zejść na dół, podjechać autem kilka dolin dalej i dostać się do Domu Śląskiego oraz mamy ambitny plan na kolejny dzień – odpuszczamy i idziemy na obiad do schroniska. Schodząc na parking załapujemy się na bonusową zwózkę skuterem, którym Słowacy wożą do schroniska piwo i jesteśmy na dole w 30 minut 😊.

Podsumowując samą drogę Čepeli/Bednaříka - jest bardzo ciekawa, zróżnicowana i zajmująca – ze wszystkich które robiłem na Rzeżuchowych podobała mi się najbardziej, więc szczerze polecam!