10/08/2019Tagi: Tatry WysokieDolina Rybiego PotokuCzołówka MSWWspinanie górskie lato

Szare Zacięcie, Czołówka MSW

Wycena: VI+   Długość: 220 m.   Wyciągi: 6   Czas: 3 h   Wystawa: N   Ocena: 7/10

Umawiamy się w dwa zespoły na Kazalnicę, optymistycznie licząc, że pomimo ciągłych opadów nawiedzających Tatry będzie sucha. Zamiast tego nad Morskim Okiem stawiamy się jednak w trójkę i po analizie sytuacji wdrażamy plan awaryjny – Czołówkę MSW, gdzie od dawna czekają dwa klasyki do zrobienia, Szare Zacięcie (VI+) i Greystone (VII). Pod ścianą okazuje się oczywiście, że spore fragmenty ściany są mokre ale mimo to postanawiamy działać. Omawiamy podział prowadzenia biorąc pod uwagę planowane przejście dwóch dróg, szykujemy sprzęt i ruszamy.

Ponieważ Rysiek nie wspinał się jeszcze w Tatrach w tym roku, oddajemy mu trzy pierwsze wyciągi Szarego Zacięcia czyli te najładniejsze i najtrudniejsze na drodze. Kolega szybko przechodzi pierwsze metry i zwalnia dopiero w Zacięciu Żurawskiego (VI+) – bardzo ładne i bezpieczne (sporo haków), jednak dziś trudniejsze bo wilgotne. Stanowisko z łańcuchem znajduje się nad trawiastą półką po wyjściu  zacięcia (wspólne z Greystone), przed kolejnymi trudnościami drogi. Drugi wyciąg startuje piątkową płytą, po czym do pokonania mamy trudniejsze miejsce (trikowy okapik za VI+), również bardzo dobrze ubezpieczone. Dalej już łatwiej tytułowym Szarym Zacięciem aż do stanowiska mniej więcej w jego połowie. Trzeci wyciąg mamy kompletnie zalany, Rysiek jednak radzi sobie z nim bardzo szybko – wspinamy się podwójnymi rysami do okapu i pod nim trawersujemy w lewo aż do Górnego Tarasu, na początku którego znajduje się kolejne stanowisko. Tutaj ładne wspinanie się kończy, dlatego zdecydowanie polecam wspinać się dalej prosto do góry, trzema końcowymi wyciągami Greystone (VII-, V+, V+). Ten odcinek pokonaliśmy  po zakończeniu wspinania w dół jednym, 60-metrowym zjazdem i wyglądało to naprawdę ciekawie.

My jednak idziemy dalej oryginalnym wariantem, mając nadzieję, że Greystone zrobimy w całości później. Druga część drogi przypada w prowadzeniu mi, na początek do przejścia mamy ok. 25 metrów Tarasami. Przenoszę stanowisko, ściągam kolegów i ruszam dalej – na początek spory trawers w prawo, po czym kominami (IV-V) do górnej limby i za nią w lewo do stanowiska nad blokami. Kolejny wyciąg startuje dość ciekawie bo prosto z dużego głazu na płytę (V), po wyjściu z której czeka nas ok. 30 metrów nieprzyjemnego terenu, pasującego bardziej pod zimowe niż letnie wspinanie. Nie robię po drodze stanowiska i od razu kruchą depresją wychodzę do stanowiska na Trawniku nad Czołówką.

Po chwili koledzy są obok mnie, przechodzimy kilka metrów w prawo i zjeżdżamy linią Greystone pod ścianę (60, 40 i 30 metrów, pierwszy zjazd lepiej podzielić na dwa), przy okazji oglądając drogę i sprawdzając jej stan. Na drugim wyciągu spotykamy zespół, który jednak po chwili się wycofuje meldując mokre chwyty. Mimo iż jesteśmy już przygotowani do wspinania, informacja ta zniechęca nas, tracimy spręża i rezygnujemy z próby. Wrócimy przy dobrych warunkach bo droga jest tego warta! A samo Szare Zacięcie ładne jest w lecie do połowy i w przypadku kontynuowania oryginalnym wariantem całościowa ocena atrakcyjności drogi zdecydowanie spada. Warto więc jak wspominałem kontynuować drugą, łatwiejszą połową Greystone’a.