22/12/2019Tagi: Tatry WysokieDolina MięguszowieckaTępaWspinanie górskie zima

Banan extra, Tępa

Wycena: 5+   Wycena uzupełniająca: M5   Długość [m]: 110 m.   Wyciągi: 4   Czas [h]: 2 h   Wystawa: NW   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Krótka ale ciekawa propozycja gdy są za słabe warunki na dłuższe drogi lub mamy mało czasu. Tak też było w pierwszy dzień kalendarzowej zimy gdy zjawiliśmy się pod Tępą - po podejściu pod planowaną drogę zdecydowaliśmy, że plany trzeba zweryfikować. Słaby śnieg, miękkie trawy i podmuchy wiatru to jedno, bardziej martwił nas jednak poranny opad, po którym płyty oblepił mokry śnieg i który mocno nas opóźnił. Dlatego też decyzja by przetawersować pod prawą część ściany i zrobić "cokolwiek" - na taką właśnie okoliczność 4-wyciągowy Banan Extra jest idealny.

Wspinać zaczynamy się dopiero przed 13-tą, stąd decyzja by po zrobieniu drogi zjechać do żlebu i wrócić pod ścianę. Jak ktoś ma czas i ochotę można przygodę przedłużyć idąć na samą górę dwójkowym Bananem. Pierwszy wyciąg zaczyna się łatwym odcinkiem trawkowo-skalnym, po którym dochodzimy pod skośne, bardzo charakterystyczne zacięcie (M4+), po przejściu którego budujemy stanowisko (zarówno po drodze jak i w miejscu stanowiska nie ma żadnych stałych punktów). Drugi wyciąg zaczyna się dość niewygodnym odcinkiem po płycie (skośnie do góry w lewo), po paru metrach wychodzimy na trawy i podchodzimy do gotowego stanowiska pod zacięciem. Ten odcinek można ominąć schodząc dwa metry w dół i trawersując w lewo za komin, po czym jak puszcza do góry - skała tam jest mocno porysowana rakami więc pewno sporo ludzi tak robi.

Trzeci wyciąg (M5) to kluczowe, 15-metrowe zacięcie z rysą, dla którego właśnie warto tę drogę zrobić. Dobrze siadają małe i średnie friendy, dodatkowo są 2 haki - jeden w połowie, drugi pod koniec wyciągu tzn. po wyjściu z trudności na półkę, z której mamy dobry widok na zacięcie. Na koniec do pokonania mamy ok. 40 metrów trójkowego terenu mikstowego - na zmianę trawy i duże kamienie, po czym dochodzimy do stanowiska zjazdowego (dużo pętli i mailon). Stąd jednym 50-metrowym zjazdem dojeżdżamy do żlebu, którym schodzimy jeszcze kawałek i wracamy pod start drogi. Oczywiście jeżeli nie chcemy iść dalej do góry żebrem.