12/01/2020Tagi: Tatry WysokieDolina Małej Zimnej WodyPośrednia GrańWspinanie górskie zima

Birkenmajer wariant, Pośrednia Grań

Wycena: 4   Długość [m]: 600   Wyciągi: 5   Czas [h]: 5   Wystawa: SE   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Logiczna i ciekawa linia prowadząca depresjami około 600-metrowej południowo-wschodniej ściany jednego z najładniejszych tatrzańskich szczytów. Większość drogi prowadzi żlebem i łatwymi odcinkami trawno-śnieżnymi, stąd dobrze się na nią wybrać przy sprzyjających warunkach – dość nietypowo akurat takowe nastały początkiem stycznia. Warto dodatkowo wybrać wariant startowy lodospadem opadającym ze żlebu (Siklawą), na którym spotkamy trudności do WI4. Nam niestety z powodu wysokiej temperatury to się nie udało – lód był za słaby i lała się po nim woda, dlatego też rozpoczęliśmy drogę oryginalnie, po lewej stronie.

Pierwszy odcinek (ok. 200 metrów przewyższenia) prowadzi stromym Żlebem Birkenmajera, przy dość twardym śniegu szybko podchodzimy do miejsca, gdzie w lewo odbija wariant czwórkowy drogi, a w prawo żleb skręca ku Pośrednim Kozim Wrótkom. Po przejściu krótkiego kominka wchodzimy do płytowej 150-metrowej depresji biegnącej tuż pod ścianą opadającą z Filara Urbanovica. Łatwe śniegowe odcinki poprzetykane są zalanymi lodem płytkami, stąd płynnie przechodzimy z lotnej asekuracji na sztywną (przy większej ilości śniegu będzie łatwiej). Po drodze trafiamy na nieliczne punkty asekuracyjne/stanowiskowe, dwa haki przybyły jednak po naszym późniejszym zjeździe. Na wyjściu z depresji znajduje się stanowisko z repów z karabinkiem. W tym miejscu popełniamy błąd, zgodnie ze schematem idąc skośnie w prawo po trawiastym zachodzie – jak się później okazuje topo, którym dysponujemy, nie jest zgodne z rzeczywistością i trzeba było sugerować się zdjęciem z linią drogi lub schematem z WHP. Później okazało się, że kilku znajomych poszło dokładnie tak samo, więc radzę skorzystać z naszych doświadczeń i nie iść w prawo po wyjściu z depresji, tylko przewinąć się w lewo.

Póki co jednak kontynuujemy nie zdając sobie sprawy z tego, że czeka nas spore rozczarowanie – z topo wszystko się zgadza, obchodzimy wejście do kominka, nim dalej do góry i trawiastym zachodem w stronę przełączki. Docieram na miejsce pierwszy i staję zdziwiony – w dół przepaść a powyżej dalszą drogę odgradza niedostępna ścianka, po dłuższej analizie orientuję się, że nie jesteśmy na Wyżnich Kozich Wrótkach, a na Koziej Pościeli. Dochodzi do mnie reszta ekipy i zastanawiamy się nad wyjściem z sytuacji – można próbować zjechać do Żlebu Hurnsdorfera po północno-wschodniej stronie, wrócić jak się wspinaliśmy lub próbować dostać się w jakikolwiek sposób na szczyt. 30 metrów niżej wypatrujemy możliwość przewinięcia na żeberko – jest hak przy ścianie oraz kolejny trochę wyżej (potem okazuje się, że to część drogi Filarem Komarnickich). Wspinam się krótkim pionowym kominkiem, po czym zalodzonym zacięciem i kieruję się w lewo dochodząc do kociołka, gdzie dalszą drogę odcinają strome ściany. Później okazuje się, że idąc w prawo obszedłbym ściankę pod którą staliśmy na przełączce bo tak prowadzi droga Filarem, tej wiedzy jednak jeszcze nie miałem... Informuję resztę ekipy, że nie ma sensu by wspinali się za mną, znajduję dobrego repa założonego na ząb skalny (czyli ktoś przerabiał to samo) i zjeżdżam w dół. Wycofujemy się do miejsca właściwego przewinięcia, nie chcąc jednak na siłę pchać się w partie podszczytowe po ciemku postanawiamy wrócić depresją do żlebu – korzystamy z pierwszego stanowiska i starego heksa po drodze, po czym zostawiamy pojedyncze haki na dwóch kolejnych zjazdach. Żlebem wracamy do punktu wyjścia, ciesząc się mimo wszystko z przebytej przygody, przewspinanych wariantów i bezpiecznego powrotu ze ściany.

PS. Dwa tygodnie po nas drogę przeszedł G. Folta z tow., dochodząc zgodnie z oryginalnym wariantem do Drogi Komarnickich i nią dalej na szczyt (LINK). Tak więc jedna opcja to wariant WHP2580L - jak sugeruję w relacji i jak jest na zdjęciu z tatry.nfo.sk , druga to trzymanie się wersji oryginalnej czyli dojście do Filara Komarnickich, do którego najłatwiej dostać się przechodząc ściankę z hakiem 30 metrów poniżej Koziej Pościeli (co opisałem w relacji i co oznaczone zostało na zdjęciu tytułowym).