30/07/2020Tagi: Tatry WysokieDolina Rybiego PotokuKazalnica MięguszowieckaWspinanie górskie lato

Schody do Nieba, Kazalnica Mięguszowiecka

Wycena: VI+   Długość [m]: 400   Wyciągi: 13   Czas [h]: 7   Wystawa: NE   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Kilka dni pięknej pogody w Tatrach to ostatnimi czasy rzadkość, a już podczas obozów klubowych sprawa niespotykana. Tym razem było jednak inaczej, dlatego od razu pierwszego dnia udajemy się na Kazalnicę. Centralna ściana jest jeszcze mokra (wrócimy na Małolata dwa dni później), wybieramy więc prowadzące płytami w prawej jej części Schody do Nieba. Droga nie jest co prawda tak efektowna jak te w okolicy Filara, ale z powodu dość skomplikowanego przebiegu, długości (ok. 13 wyciągów + godzina terenem I-III na szczyt), wymagającej miejscami asekuracji oraz solidnego VI+ na kluczowym wyciągu, nie należy jej lekceważyć. Korzystając z niniejszego opisu, zdjęć i stworzonego foto-topo będzie łatwiej, więc jeżeli chcecie zintensyfikować przygodę – nie czytajcie 😉.

Wspinanie rozpoczynamy późno bo dopiero ok. 10, na dodatek zaczynamy od falstartu – sugerując się zdjęciem z Mastertopo idziemy zacięciem, z którego trawersuje się w lewo na płyty, podczas gdy powinniśmy wystartować tym tuż pod nimi (patrz zdjęcie) i wtedy trafimy na gotowy stan (spity). Nie jest trudno (ok. V) ale by dołączyć do drogi na drugim wyciągu trzeba wykonać nieprzyjemny trawers. Dalej wspinamy się płytami (ok. V, spit) do góry i już łatwiejszym terenem wychodzimy w trawy – kolejne stanowisko jest pod pierwszą ścianką. Na trzecim wyciągu czeka nas sporo traw i łopianów – idziemy jak puszcza, charakterystyczny okapik z pętlą mijając po prawej stronie, trochę wyżej docieramy do stanowiska z haków.

Wyciąg czwarty to jeszcze łatwy teren – idziemy w kierunku brzydkich przewieszek na wprost i skręcamy obok nich w lewo w stronę Okapu Hokej, z jego prawej strony opada wyraźny filar z żółtym pasem – stanowisko jest kilka metrów poniżej na trawiastej półce. Na piątym wyciągu trzeba się już wspinać – na początek rysa na wspomnianym filarku (V+, dużo haków), trawers nad przewieszką w prawo i do góry na wygodną półkę i kolejny stan. Szósty odcinek jest krótki – kilka metrów po dachówkowatych płytach (V, po drodze okapik) wyprowadza nas pod wielkie zacięcie – warto wypatrzeć je spod ściany i zapamiętać bo jest to świetny punkt orientacyjny. Na siódmym wyciągu do pokonania mamy rzeczone zacięcie, gdzie (jak pisze Damian w opisie na Drytoolingu) lepiej nie odpadać – na pierwszych metrach możliwości asekuracji są znikome (chyba, że zabijemy haka). Druga część tego wyciągu jest trudniejsza (V+), mamy do wyboru lewy (rysa na dłonie) i prawy (otwarte zacięcie z hakami) wariant – w razie problemów wisi poręczówka.

Kolejny (8) wyciąg rozpoczynamy od łatwej przewieszki (IV) i wchodzimy na wielką trawiastą półkę, dalej ewidentnym zacięciem (IV) i nad nim kilka metrów w lewo – tutaj można się zgubić, ważne by odnaleźć kolejny stan pod charakterystyczną rysą, którą startuje wyciąg kolejny. Na wyciągu dziewiątym (V) kierujemy się na lewy skraj okapu widocznego nad głową – zaczynamy ładną ryską , później płytą po prawej, ponownie rysą i na prawo od kominka prosto do stanowiska obok okapu. Kolejny, bardzo ładny odcinek (V+), rozpoczynamy od wejścia na filarek obok okapu, dalej płytką z rysą po lewej – gdy ta zanika, trawersujemy w prawo i wchodzimy na półkę pod najtrudniejszym wyciągiem.

Kluczowy, 11-ty wyciąg, to bardzo ładne wspinanie w wielkiej płycie z rysami, linia jest ewidentna bo idziemy wzdłuż haków, zapewniających bezpieczeństwo gdybyśmy wylecieli na jednym z czujnych, bulderowych ruchów. Pod koniec kierujemy się skośnie w prawo i wchodzimy na dużą półkę. Kolejny wyciąg (IV+) zaczynamy płytą do góry, po czym ostro trawersujemy w lewo do stanowiska na trawiastym zachodzie. Ostatni, trzynasty wyciąg rozpoczyna się ładną ścianką (V+, hak z koluchem), po czym – wg Mastertopo – ucieka w prawo za Turniczkę nad Schodami. Ja po ściance poszedłem wprost do piątkowego Kominka z Pajęczyną (wariant z Ła-Py, patrz topo), ale nie polecam bo jest strasznie kruchy i porośnięty, jedynym plusem jest to, że wychodzimy idealnie pod szczytem Turniczki (hak). Po skończeniu drogi mamy dwie opcje – po przejściu krótkiej ścianki z hakiem (III+, stan z mailonem po przejściu) możemy wytrawersować w prawo do szlaku (pół godziny terenu I-II, później ścieżka) albo iść dalej na szczyt (około godziny, najpierw grzędą II-III, potem granią albo zachodami pod nią), co też czynimy.

Podsumowując, Schody do Nieba to niezła górska przygoda i mimo, iż więcej czasu niż na wspinanie poświęciliśmy na analizowanie gdzie dalej iść, polecamy drogę jako pouczające doświadczenie i zapoznanie z tatrzańską Ścianą Ścian 😉.

PS. Po powrocie nad Czarny Staw czekała nas niemiła niespodzianka - ktoś ukradł, schowany przy ścieżce prowadzącej pod Kazalnicę, plecak z kilkoma cennymi przedmiotami. Nie ma co liczyć, że w góry chodzą tylko porządni ludzie - weźcie to pod uwagę zostawiając jakiekolwiek rzeczy pod ścianami.