31/07/2020Tagi: Tatry WysokieDolina Rybiego PotokuŻabi KapucynWspinanie górskie lato

Fantazja, Żabi Kapucyn

Wycena: VII-   Wycena uzupełniająca: VII-/VII   Długość [m]: 100   Wyciągi: 3   Czas [h]: 2   Wystawa: W   Ocena: 8/10   Komentarz:    

Drugiego dnia obozu idziemy większą grupą pod Żabiego Mnicha. My wybieramy krótką, ale wartą zrobienia Fantazję, której kluczowy odcinek był jako pierwszy w Tatrach ubezpieczony spitami. Droga prowadzi pięknymi płytami - na pierwszej solidnie nabijemy łydki oraz zweryfikujemy technikę i psychę na rajbungach, na drugiej dogniemy palce na ostrych chwytach. Co ważne, w 2019 linia zyskała nową asekurację, dzięki czemu na najtrudniejszym fragmencie wspinamy się komfortowo po nowych ringach – na pierwszych 60 metrach też są, ale tylko 2 😉. Dwa łańcuchy zjazdowe pozwalają wspinać się na lekko, szybko wrócić pod ścianę i robić kolejne drogi, na przykład idące tuż obok - Chrobaka (piękne rysy), Pro Pain (o tym na końcu) czy świetnego Wilczkowskiego (relacja tutaj).

Fantazję rozpoczynamy ładną rysą, która wyprowadza nas po kilku metrach na pierwszą płytę (V+), którą idziemy na tarcie w kierunku prawego skraju skalnego wybrzuszenia. Na Mastertopo zaznaczony jest spit którego nie ma, jedyna opcja asekuracji to obecnie ryska po prawej, haka mamy dopiero po wyjściu na bambułkę (VI), po której czeka nas kilka metrów rajbungu, którym dochodzimy do ringa. W tym miejscu (zgodnie z topo) warto rozważyć stan pośredni (my do ringa dorzucamy kość) – uciągnąć 60 metrów do łańcucha będzie ciężko, a powyżej czeka czujny fragment.

Odcinek nad naszym stanowiskiem to piątkowy połóg doprowadzający pod okapik – tam czeka ciekawy baldzik za VI+ (dla odwagi ring na wyjściu) i kilka metrów kolejnej tarciowej płyty do łańcucha. Następnie czas na kluczowy wyciąg czyli danie główne - kapitalną pofałdowaną płytę, wycenianą pierwotnie na VII-, w nowym topo na VII. Ringi są w bezpiecznych odległościach, można więc śmiało napierać – u nas puszcza dopiero za drugim razem, nierozgrzane przedramiona za szybko łapią bułę i z połowy płyty wracam do powtórki. Po przejściu trudności czeka jeszcze 10 metrowy odcinek z rysą i przewieszką (na własnej), po czym dochodzimy do drugiego stanowiska zjazdowego – można wracać (zjazdy 40 i 50 metrów) i wstawiać się w kolejną drogę lub kontynuować na szczyt (kilka możliwości).

Pierwotnie planujemy robić jeszcze coś, ale długie podejście oraz konieczność odpoczynku po (dzień wcześniej) i przed (dnia następnego) wspinaniem na Kazalnicy powodują, że odpuszczamy. Przy okazji zjazdu zapoznajemy się tylko na wędkę z kluczowym wyciągiem z Pro Pain (VII+) – trzeba będzie wrócić 😊.