12/09/2020Tagi: Tatry WysokieDolina MłynickaTurnia nad SkokiemŚciana pod SkokiemWspinanie górskie lato

Deň Zombi (1), Turnia nad Skokiem i Nemorálny tanec (2), Ściana pod Skokiem

Wycena 1: VI+   Długość 1 [m]: 180   Wyciągi 1: 6   Czas 1 [h]: 2   Wystawa 1: W   Ocena 1: 5/10   Komentarz 1:    
Wycena 2: VIII-   Wycena uzupełniająca 2: VII+/VIII-   Długość 2 [m]: 140   Wyciągi 2: 4   Czas 2 [h]: 2   Wystawa 2: W   Ocena 2: 8/10   Komentarz 2:    

Ściany w Dolinie Młynickiej (zarówno w masywie Skrajnej Baszty jak i Solisk) idealnie nadają się na niepewną pogodę lub szybką akcję. Godzinne podejście i zachodnia wystawa Turni i Ściany pod Skokiem pozwalają dotrzeć pod ścianę wyspanym i oszczędzić siły, jeżeli w planach na kolejny dzień mamy jakiś odległy cel. Podczas naszej niedawnej wizyty w tym miejscu zamierzaliśmy przejść narzucającą się łańcuchówkę – Euforię (VI+) oraz Nemorálny tanec (VII+/VIII-). Niestety podczas zjazdu linią Tańca po zrobieniu pierwszej drogi okazało się, że kluczowe miejsca są mokre – wielka płyta spodobała nam się jednak tak bardzo, że postanowiliśmy szybko na nią wrócić. Na rozgrzewkę wybraliśmy tym razem w miarę nową (2018) drogę na Turni obok - Deň Zombi (VI+).

Linia w dolnej części nie wygląda zbyt zachęcająco, liczymy jednak na ładne wspinanie na ostatnich, kluczowych wyciągach. Na początek czeka nas wspinanie w parchatej, czwórkowej ściance – idziemy jak puszcza wybierając jak najmniej porośnięte i stabilne chwyty oraz stopnie, po 30 metrach docieramy do stanowiska (na każdym 1 ring). Na kolejnym odcinku czeka nas efektowny trawers i przewinięcie za okapy – wygląda trudniej niż jest w rzeczywistości (miejsce V+), później już łatwo do stanu na lewo od kosówek. Przebieg trzeciego wyciągu (V) jest trochę niejasny i trudności szuka się trochę na siłę – ja poszedłem zacięciem wprost, po czym filarkiem pod kruchą ściankę, którą pokonałem rysą po prawej stronie – zacięciem po lewej prowadzi droga Prostriedkom veže. Ważne by dojść do stanowiska (ringa) pod dużą płytą, którą prowadzi kolejny wyciąg.

Parchy zrobione, oddaję więc prowadzenie Ani, która ma prowadzić trudności na naszej pierwszej dziś drodze. Płyta nad nami wygląda fajnie, niestety jest mocno porośnięta – buty aż trzeszczą 😊. Startujemy skośnie w lewo, co nie jest takie oczywiste – nie ma żadnego haka, te po prawej pochodzą bowiem ze wspominanej już drogi idącej obok, nowa linia wciska się więc trochę na siłę. Kilka ładnych choć niepewnych (przez porosty) ruchów za V+ doprowadza nas do trawiastej półeczki, z której kontynuujemy do góry ewidentną rysą. Po wyjściu w łatwy teren (ok. 30m) możemy skorzystać z ringa i zrobić stanowisko, lub podejść do kolejnego 20 metrów – skośnie w prawo łatwym terenem. Przed nami kluczowy wyciąg (VI+) – do tej pory na drodze nie było prawie nic, tutaj na krótkim trudniejszym odcinku mamy aż 5 spitów, co wydaje nam się mocno psuć górski charakter drogi. Ania pewnie przechodzi czujne ruchy w trawersie i wydostaje się w łatwiejszy teren, którym szybko dociera do końca drogi (stan na jednym z bloków). Drogi generalnie nie polecamy – sporo kruchego i brzydkiego terenu, najlepszy fragment płytą porośnięty, ładny ale krótki odcinek w trudnościach i po wszystkim. Schodzimy żlebem pomiędzy ścianami, dzięki czemu po 15 minutach stajemy pod drugą zaplanowaną na dziś drogą.

Nemorálny tanec rozpoczyna się ładnym i długim piątkowym zacięciem (3-4 spity, przydatne średnie friendy), do którego dostajemy się z traw pod dwoma wyraźnymi filarami. Tym razem role się odwracają – dół prowadzi Ania, dla mnie pozostanie danie główne czyli płyta i okapy. Na drugim wyciągu czeka nas ładna obita płytka (VI-), z której już po 15 metrach wchodzimy na dużą trawiastą półkę. Przed nami wielka płyta, na której czeka nas 30 metrów kapitalnego wspinania po krawądkach w trudnościach do VII+,  jak piszą autorzy drogi - „przydatny spokój i mocna łydka” 😊. Spity są miejscami dość sporo od siebie oddalone, jednak zarówno chwyty jak i stopnie są pewne, a ewentualne loty po wpięciu się do dwóch pierwszych przelotów – z pewnością bezpieczne. Najtrudniejsze miejsce czeka nas po ok. 20 metrach, na szczęście błędy w ustawieniu da się skorygować dzięki świetnej rzeźbie skały. Wyciąg-bajka, jeżeli oczywiście ktoś lubi taki charater wspinania.

Wyciąg ostatni (VII+/VIII-) zaczyna się czujnym odcinkiem wzdłuż odstrzelonej płyty, po którym czeka nas wejście pomiędzy okapy. W tym miejscu powalczyłem dobre kilka minut, najwięcej sił tracąc na kilka prób wpięcia ekspresa do spita, którego nie mogłem dostać – OS został uratowany na oparach i przy niespotykanym wręcz telegrafie 😉. Jest sporo opinii, że ten fragment ma VII+, zależy jednak jak kto czuje się w danych formacjach – my zdecydowanie wolimy płyty i wyciąg poprzedni wydał nam się wyraźnie łatwiejszy. Po przejściu bulderowego cruxa dostajemy się na płytę pomiędzy przewieszkami, z której usilnie próbuje zrzucić  nas grawitacja. W dachu górnego okapu nie da się postawić stopy, najlepszym rozwiązaniem jest więc wyjście nad niego z pięty – spit jest w dobrym miejscu, można śmiało próbować. Po przewinięciu czeka nas jeszcze bonus w postaci 10-metrowej płytki, wcale niebanalnej – trzeba pozostać skupionym do końca wyciągu. Ania proponuje bym od razu do niej zjechał, w końcu daje się jednak przekonać by spróbować z przeazerowaniem trudniejszego fragmentu. Zespołowe przejście ważna rzecz i po chwili możemy wspólnie cieszyć się z niego na ostatnim stanowisku. Zjeżdżamy przy ostatnich promieniach Słońca chowającego się za grań Solisk i szybko wracamy na parking. Jutro czeka nas kilkukrotnie dłuższe podejście i zdecydowanie bardziej górska przygoda – wschodnia ściana Gerlacha.

Na Niemoralny Taniec warto się wybrać, droga mimo iż jest krótka, oferuje różnorodne i zajmujące wspinanie - ładne zacięcie, kilka litych płyt (w tym jedną świetną!) i ciekawe bulderowe ruchy pomiędzy okapami.