20/09/2020Tagi: Tatry WysokieDolina MięguszowieckaGaleria OsterwyWspinanie górskie lato

Trojkráľové limby (1) i Oceľová niť (2), Galeria Osterwy

Wycena 1: VII   Długość 1 [m]: 150   Wyciągi 1: 3   Czas 1 [h]: 2   Wystawa 1: W   Ocena 1: 7/10   Komentarz 1:    
Wycena 2: VIII   Wycena uzupełniająca 2: VIII-/VIII   Długość 2 [m]: 140   Wyciągi 2: 4   Czas 2 [h]: 2   Wystawa 2: W   Ocena 2: 9/10   Komentarz 2:    

Zmierzając do Popradzkiego Stawu mój wzrok często przykuwało imponujące zacięcie biegnące pod okapami środkowej turni Galerii Osterwy. Jest to ostatni wyciąg linii Trojkráľové limby - jednej z najciekawszych tradowych propozycji na ścianie. Mimo skałkowego charakteru Osterwy, akurat na tej linii autorstwa słynnego Páleníčka możemy "poczuć" górski klimat wspinania. Zaledwie kilkanaście metrów obok prowadzi z kolei, sugerując się opisem, „jedna z najlepszych nowoczesnych dróg w Tatrach” - Oceľová niť (Haľkova cesta). Każda droga z osobna jest więc bez wątpienia warta zrobienia, a przejście obu pod rząd to pomysł na świetną kombinacją historyczno-sportową.

W ostatnią letnią niedzielę warunki są idealne - jest chłodno ale słonecznie i sucho, co ważne bo obie drogi (a szczególnie Limby) schną po opadach dłużej niż większość pozostałych na ścianie. Zaczynamy od drogi Páleníčka - na początek czeka nas mało zachęcający, porośnięty trawą i kosówkami 50-metrowy odcinek. Generalnie nie jest trudno (III-IV z jednym miejscem V+) ale nieprzyjemnie, trzeba to przeboleć bo kolejne wyciągi dostarczą o wiele lepszych wrażeń. Stanowisko zakładamy na półce przy tytułowych limbach – można wykorzystać spity z drogi Posledný Sud, która idzie dalej piękną płytą na wprost. My z kolei trawersujemy w lewo i przewijamy się za filar – tutaj czeka nas zacięcie (wg starego topo A0, klasycznie VII choć wg nas to błąd) i łatwiejszy teren, gdzie na foto-topo i w starym schemacie zaznaczone jest stanowisko. Nie zatrzymujemy się jednak i idziemy dalej zgodnie z nowym schematem, według którego VII-kowe miejsce dopiero przed nami, a wyciąg robi się w całości na 55 metrów. Faktycznie okazuje się, że odstrzelona płyta jest dużo bardziej wymagająca od wcześniejszego zacięcia, a na starym schemacie ma V…. Kolega do wejścia w trudności zbiera się sporo czasu i rusza dopiero po zdublowaniu friendów – gdy podchodzę w to miejsce już wiem dlaczego 😉.

Przed nami trzeci wyciąg, będący wizytówką drogi – wyglądające pięknie i groźnie zarazem zacięcie pod okapami, na prowadzenie którego od dawna ostrzyłem sobie zęby. Kolejna Páleníčkova „piątka” ze starego topo, na którą jednak jesteśmy gotowi - w nowym schemacie wyciąg ma VII- i zgodnie potwierdzamy, że wycena jest adekwatna. Mniejsza zresztą o cyfrę bo wyciąg jest po prostu świetny – zacięciem wspinamy się przez około 40 metrów, większość po bardzo dobrych chwytach w delikatnym przewieszeniu, z najtrudniejszym fragmentem na płycie pod dużym okapem. Warto liczyć na swój sprzęt bo większość stałych haków jest w opłakanym stanie, o drewnianym kołku nie wspominając 😊. Po przewinięciu w łatwy teren najlepiej iść 10 metrów w lewo – do ostatniego stanowiska Oceľovej – stąd dwoma zjazdami (50 i 60 metrów) szybko wracamy pod ścianę.

Odpoczywamy kilka minut i zaczynamy naszą drugą drogę, na której akurat pojawiło się Słońce. Pierwszy 40-metrowy wyciąg obitej spitami Haľkovej nie prezentuje się z dołu za korzystnie, pozory jednak mylą – po kilku metrach wchodzimy w płyty, na których czeka nas ładne techniczne wspinanie, wg nas dość sprężne jak na VII-. Kolejny wyciąg postanawiamy zgodnie ze schematem podzielić – po przewinięciu w prawo linia drogi skręca ostro w lewo, co utrudnić może prowadzenie i asekurację. Na dodatek tuż nad nami są sympatyczni Słowacy, którzy na drodze siedzą już dobre kilka godzin twierdząc, że mimo iż jest dla nich za trudna, jest tak ładna, że trzeba ją zrobić w jakimkolwiek stylu 😊. Pierwszy, krótki (ok. 15 metrów, VII) odcinek prowadzi Szymon – zaczyna się zacięciem, z którego trzeba sprytnie przewinąć się na płytę za filarkiem. Na stanowisku pośrednim (duży ring) zmieniamy się i  ruszam na kluczowy odcinek za VIII (oryginalnie, w nowym schemacie VIII-/VIII), który udaje przejść się OS-em. Na początek ładna ryska i czujna tarciowa płyta, po czym efektowne przewinięcie na przewieszony kancik, z którego kilkoma bardziej wymagającymi ruchami wydostajemy się na dobrze urzeźbioną ściankę – tam trudności spadają do VI+.

Ostatni wyciąg jest bardzo długi (ponad 50 metrów), piękny i różnorodny. Zaraz nad stanowiskiem czeka nas techniczna (VII+) płytka – obicie jest bardzo dobre ale łatwo spalić próbę, źle odczytując sposób jej przejścia. Kolega dopiero za drugim razem znajduje optymalny wariant (nie zdradzę jaki by nie psuć OS-a) i rusza dalej, gdzie czeka ciekawe wspinanie w świetnie urzeźbionej skale. Zmęczenie daje jednak o sobie znać i po 30 metrach na półce powstaje nieplanowane stanowisko pośrednie. Dzięki temu mam jednak możliwość poprowadzenia ostatniego, bardzo ciekawego fragmentu (VII-) biegnącego prawą stroną przewieszek (uwaga - spity na lewo są z innej drogi/projektu). Po raz drugi zjeżdżamy linią drogi i usatysfakcjonowani udajemy się na zasłużone piwo do baru nad Popradzkim Plesem 😊.