11/11/2020Tagi: Tatry WysokieDolina GąsienicowaKościelecWspinanie górskie lato

Amortyzator, Kościelec

Wycena: VI+   Asekuracja:    Długość [m]: 140   Wyciągi: 4   Czas [h]: 3   Wystawa: W   Ocena: 7/10   Komentarz:    

W Święto Niepodległości wybieramy się pod zachodnią wystawę Kościelca, nie mając pewności czy przy temperaturze lekko powyżej zera uda się efektownie powspinać. Na miejscu korygujemy swój pierwotny plan i dopiero po odczekania aż Słońce pojawi się pod ścianą postanawiamy sprawdzić nową linię z zeszłego roku, Amortyzator (VI+). Droga jest ciekawą alternatywą dla Sprężyny lub w przypadku robienia tylko pierwszego wyciągu – jej ambitniejszym wariantem startowym. Do powtórzeń zachęca nie tylko lita skała, ale i pół-sportowa asekuracja oraz stanowiska zjazdowe, co w przypadku niepewnych warunków jest bardzo komfortowe. Podczas szpejenia okazuje się, że nie spakowałem sprzętu osobistego – ale przecież to nie powód by rezygnować z działania!

Główne trudności drogi czekają nas na pierwszym wyciągu będącym starym projektem wrysowanym w Mastertopo – zaczynamy ok. 10 metrów poniżej startu Sprężyny, tuż za dużym okapem (hak stanowiskowy). Wspinamy się wzdłuż wyraźnego pęknięcia na „podwieszonej” skale, następnie przechodzimy do zalanego zacięcia, z którego po kilku czujnych ruchach uciekamy na płytę (VI+, w sumie 3 ringi) i nią kontynuujemy do przewinięcia na kancie. Idziemy dalej do góry wzdłuż pęknięcia (V, własna) i w dogodnym miejscu przewijamy się w prawo na świetnie urzeźbioną płytę (2R), którą dochodzimy do stanowiska.

Drugi wyciąg dzielimy ze Sprężyną – czeka nas słynny trawers (VI/VI+) pomiędzy okapami, gdzie trzeba wykazać się dobrą równowagą oraz umiejętnym prowadzeniem liny, którą wpinamy do aż za licznych haków. Dla mnie był to powrót po kilku latach, mimo to śmiałość tego wyciągu ponownie mnie zadziwiła. Po wyjściu z trawersu mijamy zacięcie i stanowisko (haki) z oryginalnej drogi i zatrzymujemy się przy ringach kilka metrów dalej.

Na kolejnym odcinku wymijamy okapik po prawej (V, 1R) i wchodzimy do zacięcia powyżej. Tutaj może się narzucać by kontynuować zacięciem, jest jednak gładkie i nie daje możliwości asekuracji – dlatego też korzystamy z rysy po lewej stronie i po jej przejściu (VI+) pokaże nam się hak. Dalej wspinamy się skośnie w prawo po dobrych chwytach (V+, 1R) aż na wielką trawiastą półkę – na wprost widzimy zjazdówkę, my idziemy jednak do ringa pod filarkiem.

Ostatni wyciąg ma górski charakter i pozwala na sporo wariantów. Startujemy trochę porośniętą rysą (VI, 1h), po przejściu której przewijamy się w prawo i otwiera nam się widok na rozległe, dobrze urzeźbione żeberko. Początkowo wspinamy się do góry jak puszcza (IV-V, 1R), po czym trzymamy się lewej strony by dojść do małej przewieszki z ringiem (V+). Na koniec czeka nas łatwa rampa i ciekawy baldzik na jej końcu (1R) – nie zauważyłem dopiski V+ na schemacie i trochę się dziwiliśmy, że trudna ta trójka 😊. Pod ścianę wracamy 3 zjazdami, dziś trochę wolniejszymi bo jadąc bez przyrządu na półwyblince lina strasznie się skręca – najwyższy czas przypomnieć sobie jak to było z tym budowaniem kubka z karabinków!