05/04/2021Tagi: Tatry WysokieDolina Rybiego PotokuPróg MnichowyWspinanie górskie zima

Smutnej Zabawy, Próg Mnichowy

Wycena: M5   Asekuracja: R3   Długość [m]: 200   Wyciągi: 5   Czas [h]: 5   Wystawa: E   Ocena: 5/10   Komentarz:    

Początkiem kwietnia zima nadal w natarciu, w wielkanocny poniedziałek udajemy się więc ponownie do Morskiego Oka, podobnie jak tydzień wcześniej z zamiarem wspinania na Czołówce MSW. Ostatnio do zmiany planów zmusił nas opad śniegu, tym razem – mocny wiatr zrzucający ze ściany porządne pyłówki, próba rozpoczęcia wspinania kończy się szybkim wycofem. Przenosimy się więc na coś łatwiejszego i mniej narażonego na wiatr – nową (12.2020) drogę na Progu Mnichowym, Smutnej Zabawy (M5), łączącą się po trzech wyciągach z popularnym klasykiem, Wesołej Zabawy (M4+).

Pierwszy wyciąg drogi startuje krótkim zacięciem - tak samo jak wariant Czyż-Łuczak, następnie wspinamy się skośnie w lewo skalnymi prożkami poprzetykanymi trawami. Na odcinku tym, mimo relatywnie niskiej wyceny (M4+) schodzi nam dość sporo czasu – wspinanie nie jest zbyt przyjemne. Po około 35 metrach dochodzimy do stanowiska (stare pętle) wspólnego z Kopczyńskim i Diretką Siwy-Roko.

Drugi wyciąg (M5) zaczynamy do góry, po czym trawersujemy w lewo kruchym terenem – najpierw nieprzyjemną załupą, następnie do ścianki z przewieszoną kosówką. Po przejściu ścianki czeka nas kruchy, szeroki kominek oraz słabo asekurowalny (nawet z hakami) i wypychający trawers wymagający wspinania na rękach. Ponieważ chwyty mamy zalodzone, miejsce to łatwo się nie poddaje – lota zaliczam najpierw ja, później Szymon 😊. Po przejściu trawersu czeka nas jeszcze krótka ścianka i wyjście w łatwy teren, gdzie można zrobić stan. Śmiejemy się z siebie bo zakładaliśmy szybką i bezstresową akcję, tymczasem dwa nietrudne wyciągi dały nam popalić i zajęły 4 godziny – kolejny raz potwierdza się, że w zimie najczęściej „nie ma nic za darmo"!

Dalej kontynuujemy łatwym śnieżno-trawkowym terenem i łączymy się z drogą Wesołej Zabawy – kolejne stanowisko zrobiliśmy dopiero w kociołku z trzema zacięciami, podchodząc trochę na lotnej. Tutaj spotykamy się z drugą ekipą uskuteczniającą wspinanie na Progu w lekkej dupówie – Anię wraz ze znajomymi kończących właśnie fajną Rysę Strzelskiego. W nasilającym się wietrze i w akompaniamencie pyłówek przechodzimy ostatni wyciąg – najpierw skalne zacięcie (M4), potem rynnę doprowadzającą na grań. Po wyjściu ze ściany szybko zmykamy do szlaku i nim do opustoszałego Moka oraz na parking.

Jeżeli ktoś liczy na ładne i przyjemne wspinanie, Smutnej Zabawy nie polecam – szczególnie drugi wyciąg jest mało zimowy i miejscami kruchy oraz ryzykowny. Oczywiście każda droga ma jednak swój urok i swoją wartość, komuś więc może przypaść jednak do gustu – gdyby ktoś robił proszę o komentarz.