12/06/2021Tagi: Tatry WysokieDolina MięguszowieckaGaleria OsterwyGaleria OsterwyWspinanie górskie lato

Shangri La (1) i Spravny cas (2), Galeria Osterwy

Wycena 1: VIII   Asekuracja 1: S1   Długość 1 [m]: 95   Wyciągi 1: 3   Czas 1 [h]: 2   Wystawa 1: NW   Ocena 1: 8/10   Komentarz 1:    
Wycena 2: VIII   Asekuracja 2: S1   Długość 2 [m]: 140   Wyciągi 2: 5   Czas 2 [h]: 3.5   Wystawa 2: W   Ocena 2: 9/10   Komentarz 2:    

Powrót na Osterwę po tygodniu, tym razem w trójkowym, męskim zespole – na celownik obieramy dwa sportowe klasyki. Poranna wilgoć i niepewna pogoda powodują, że zaczynamy od drogi krótszej – biegnącej blisko północno-wschodniego kantu ściany Shangri La (VIII). Wizytówką drogi i jednym z ładniejszych odcinków w całym rejonie jest lekko przewieszona, choć dobrze urzeźbiona płyta na drugim wyciągu. Po południu warunki robią się bardzo dobre (choć kilka razy straszy opadem), czas więc na danie główne – Správny čas (VIII). Jest to jedna z najczęściej powtarzanych ósemkowych dróg na ścianie i nie ma się co dziwić – jej uroda, trzymające trudności i spora różnorodność powodują, że wspinanie daje mnóstwo satysfakcji.

Pierwszy wyciąg (VII, ok. 50 metrów) Shangri La biegnie po dwóch dużych płytach, oddzielonych wyraźnym pęknięciem. Kilka trudniejszych ruchów znajduje się już na starcie drogi, później czeka nas sporo wspinania w połogu z małymi chwytami. Miałem już okazję kiedyś prowadzić ten wyciąg (w kombinacji z Ali Niną – powstaje VII-kowa Shangri Nina 😉), tym razem przyjemność ta czeka Szymona.

Drugi wyciąg (VIII, ok. 20 metrów) to crème de la crème – przewinięcie przez kant i kapitalna płyta o panelowym charakterze i bardzo dobrej asekuracji (ringi gęsto). Wspinanie na pierwszego przypada Błażejowi – jedno miejsce nie zostaje przez niego prawidłowo odczytane, dlatego czeka go powrót na stanowisko i druga próba, zakończona powodzeniem. Po chwili docieramy do kolegi zachwycając się urodą odcinka. Naszym zdaniem wycena jest lekko na wyrost, VIII- byłoby bardziej adekwatne. Płytę na pewno warto jednak przejść – istnieje możliwość dostania się pod nią ścieżką, można więc wyciąg ten potraktować jak 20-metrową drogę w skałach, sam na pewno zrobię tak w przyszłości 😊.

Na trzecim wyciągu kolej na moje prowadzenie – przewinięcie przez przewieszony kant to jedyna trudność (VIII-) i udaje uporać się z nią od razu, wyżej czeka jeszcze kilkanaście metrów tarciowego wspinania. Ze stanowiska wykonujemy jeden, 50-metrowy zjazd do ścieżki, którą w 5 minut wracamy pod start drogi. Odpoczywamy kilka minut, zaklinamy chmury i zabieramy się za drugą drogę.

Správny čas to linia z roku 2010 - wtedy powstały cztery pierwsze wyciągi (stąd VIII- i niepełne oryginalne topo). Odcinek za VIII – przewieszoną płytą – dodany został rok później. Szykując się do przejścia napotkałem jednak sporo informacji jakoby najbardziej trickowy był drugi wyciąg. Gdy poinformowałem o tym kolegów, z dobrego serca oddali mi prowadzenie, za co jestem im wdzięczny 😊. Siłowego cruxa jako pierwszy próbować miał nasz młody i wygłodniały pierwszych poważniejszych tatrzańskich zdobyczy kolega, Błażej. Sprawiedliwie środkowa część drogi przypadła więc Szymonowi. Obicie na całej drodze jest bardzo dobre (S1), w 2-3 miejscach można (ale nie trzeba) dorzucić średnie friendy.

Pierwszy wyciąg (VII-, ok. 25 metrów) to bardzo ładne wspinanie w płytach z rysami, urozmaicone przejściem przez mały okapik. Po chwili jestem na stanowisku i ściągam kolegów, zerkając z niepokojem na czekający wysoko na drugim wyciągu (VII+/VIII- w topo, ok. 30 metrów) zagadkowy odcinek bez chwytów. Pierwsze metry to łatwy trawers w prawo i przejście dobrze urzeźbionej przewieszki, ciekawiej robi się wyżej – rzeźba w płycie zanika i trzeba coś wykombinować by dostać się do rys powyżej. Udaje się za pierwszym razem, nie zdradzam jednak szczegółów by nie psuć Wam OS-a 😉. Koledzy próbowali innych sposobów ale mniej skutecznych – odcinek faktycznie jest dość wymagający bez znajomości i przychylamy się do wyceny VIII-.

Prowadzenie przejmuje Szymon, czeka nas kolejny świetny wyciąg (VII+/VIII-, 25 metrów). Na początek ciekawy okapik (raczej VII+), później dobrze urzeźbiona płyta, a na deser przerysa - w tej na szczęście nie trzeba stosować wyszukanych technik. Ponownie udaje się w pierwszej próbie i docieramy do stanowiska z którego podziwiać możemy w całej okazałości słynne zacięcie z drogi Dieški oraz czekającą nas na kolejnym wyciągu piękną, „amerykańską” rysę. Początek jest lekko porośnięty, następne kilka metrów wynagradza nam to jednak z nawiązką – szerokie pęknięcie pokonujemy estetycznym dilferkiem.

Na ostatnim wyciągu czeka nas kluczowa wg topo (VIII), przewieszona ścianka. Fragment nadaje się jednak świetnie do patentowania - w trudności wchodzimy prosto ze stanowiska, a spity są na tyle blisko, że można podhaczyć. Ścianka z dołu wygląda bardzo zachęcająco, okazuje się jednak że chwyty nie do końca do siebie pasują, a najtrudniejsze jest samo wyjście z przewieszenia – Błażej atakuje odważnie, niestety nieskutecznie. Po zapoznaniu się z ruchami kolega przewiązuje się, próbuje jeszcze dwa razy i w końcu, gdy już mamy się zmieniać – przechodzi całość w ciągu. Kamień spada nam z serca – pogoda ewidentnie się psuje, a patentowanie kolejnej osoby mogłoby trwać zbyt długo by przejść całość klasycznie. Po przejściu cruxa ostatnie kilkanaście metrów to formalność – chwilę później kolega melduje się na stanie i ściąga nas do siebie. Nie zabraliśmy butów, zamiast szybkiego zejścia zjeżdżamy więc (na 3 razy) drogą i przed deszczem udaje nam się jeszcze wypić zasłużone piwo w Majláthovej Chacie.

Drogę oczywiście polecam – moim zdaniem pod względem urody i różnorodności przewyższa (świetne bądź co bądź) Shangri La Carpe Diem, a co najmniej dorównuje linii Oceľová niť.