17/07/2021Tagi: AlpyDolomityTofana di RozesWspinanie górskie lato

Aspettando la vetta, Tofana di Rozes

Wycena: VII+   Wycena uzupełniająca: oryg. 6c, VII+/VIII-   Asekuracja: RS3   Długość [m]: 550   Wyciągi: 11   Czas [h]: 7   Wystawa: SE   Ocena: 8/10   Komentarz:    

Pięć dni po przejściu drogi Constantini-Ghedina (LINK) wracamy pod południowe filary Tofany. Ponownie nie udaje nam wbić się w wymarzoną linię Constantini-Appolonio, tym razem po dwudniowych intensywnych opadach i przy niskiej temperaturze ściana na wielu fragmentach jest zbyt mokra byśmy odważyli się spróbować. Na pocieszenie wybieramy piękną płytową drogę na pierwszym filarze (Primo Spigolo) - Aspettando la vetta. Droga oryginalnie wyceniona została na 6c (obecnie większość źródeł podaje 6b+/VII+) i charakteryzuje się bardzo długimi wyciągami, na których czekają dość spore run-outy. Dzięki świetnej rzeźbie ściany i litej skale w trudnościach, podróż środkiem ogromnych płyt jest jednak wystarczająco bezpieczna by czerpać z niej przyjemność - naprawdę warto!

Pod ścianę podchodzimy od prawej strony – tym wariantem pod Pierwszy Filar jest trochę bliżej niż w przypadku podejścia lewą stroną i trawersowania pod drugim, Pilastro di Rozes. Bez problemu odnajdujemy rampę startową, szpeimy się i niespiesznie startujemy – dziś z powodu zimna i wymagającej asekuracji oraz dość ciągowych trudności prowadzenie przypada w całości mi. Przed rozpoczęciem wspinania ucinamy sobie jeszcze pogawędkę z włoskim zespołem zmierzającym pod łatwiejszego (V+) klasyka na tej samej ścianie – drogę Alverà-Pompanin (nazywaną również jak sam filar - Primo Spigolo). Po południu spotkamy się z chłopakami ponownie w górnej części ściany – nasza droga dwa ostatnie wyciągi prowadzi bowiem wspomnianą linią. Przy okazji, jeżeli kogoś interesują wyłącznie trudności Aspettando lub jeżeli jest taka konieczność – po 6 wyciągach (uwaga 300 metrów!) można wrócić zjazdami pod ścianę, odpuszczając cztery ostatnie wyciągi. Warto jednak przejść całą ścianę - na górze czeka jeszcze sporo ciekawego wspinania. Uwaga druga - w opisie poniżej podaję orientacyjne wyceny poszczególnych wyciągów ponieważ dostępne materiały są mocno rozbieżne, do tego na wielu płytowych odcinkach można nieświadomie wybierać warianty różniące się trudnościami o pół/jeden stopień.

Pierwszy wyciąg to wspomniana skalna rampa o trudnościach trójkowych – po 60 metrach docieramy do stanowiska pod ogromną płytą, nad którą górują żółte dachy przecinające ścianę. Drugi odcinek (ok. VII+/6b+) może być odebrany jako najtrudniejszy na drodze. Na 50 metrach do dyspozycji mamy 4 spity i 1 haka (plus to co rzadko uda się założyć samemu), musimy dobrze odczytywać przebieg drogi, a pod sam koniec do pokonania mamy dość niebanalne miejsce. Powtórki prowadzenia na tak długich wyciągach byłyby trochę męczące, dobrze więc nastawić się na przejście zarówno tego odcinka jak i całej drogi w stylu on sight 😉. Trzeci wyciąg prowadzi przez imponujące okapy i pierwotnie wyceniony był na 6c (VII+/VIII-) – zdecydowanie jednak tyle nie ma i zaskakuje przystępnością. Zaczynamy płytą, wchodzimy w ciasne żółte zacięcie, z którego przewijamy się pod okapem w prawo. Warto porządnie przedłużyć przeloty, czeka nas bowiem spory trawers, po którym do stanowiska trzeba jeszcze podejść do góry.

Po wyjściu nad okapy wracamy do płytowego wspinania – czwarty wyciąg prowadzi w pięknej czarnej skale i oferuje dość równe szóstkowe trudności, z jednym baldem za ok. 6b. Na 50 metrach są dwa spity i hak, ponownie więc przydają się chłodna głowa i pewna łydka 😊. Piąty wyciąg jest trochę lepiej urzeźbiony a więc i nieco łatwiejszy (ok. 6a+), trzy bolty i nieco własnego sprzętu w zupełności wystarczają. Na kolejnym odcinku wspinamy się doskonałą czarną skałą, ścianka delikatnie się przewiesza – jest więc dość ciągowo. Trudności oscylują ok. 6b, a na 50 metrach mamy (aż!) 6 spitów, do których da się dorzucić małe friendy i tricamy (te drugie warto zabrać w ścianę – siadają w wielu miejscach!). Stanowisko znajduje się na skraju wielkiej półki, gdzie kończą się główne trudności drogi. Jest to ostatni stan zjazdowy, jeżeli więc nie idziemy dalej – można stąd wygodnie i szybko wrócić pod ścianę. My tymczasem kontynuujemy wspinanie – na początek przenosimy stanowisko 50 metrów dalej – nad szarą turniczkę na prawo od wielkiej żółtej nyży.

Kolejny wyciąg to wspinanie zupełnie inne niż do tej pory – pokonujemy ciąg zacięć po prawej stronie (haki i własna, ok. 6a), mijamy małą grotę i po 50 metrach wychodzimy na wygodną półkę po lewej stronie (miały być dwa haki ale nie namierzyłem). Wyciąg następny to mała łamigłówka – ciężko zlokalizować opisywaną w topo płytę bo teren jest bardzo rozległy. Generalnie kierujemy się skośnie w lewo, celując w przełamanie ściany nad wyraźnym zacięciem po lewej i staramy się by trudności nie przekroczyły V+. Tutaj można już odetchnąć – łączymy się z drogą Alverà-Pompanin/Primo Spigolo i do końca pozostają nam dwa łatwe (IV+) i przyjemne wyciągi – my pokonujemy je na lotnej. Idziemy zacięciami na prawo od ostrza filara, po drodze pokonując uklamione przewieszki. Ostatni fragment to już łatwa rampa kierująca nas do charakterystycznego okna skalnego, za którym wychodzimy w łatwy teren. Ewidentna ścieżka w poprzek zbocza prowadzi nas w kierunku urwiska, które opisywałem w relacji z Constantini-Ghedina - po tym fragmencie już całkiem bezpiecznie kontynuujemy do ruin starego schroniska (w sumie ok. 30 minut) i szlaku prowadzącego do Rifugio Dibona (dodatkowe 45 minut). Warto jednak minąć ruiny i w kilka minut podejść do schroniska Giussani na zasłużonego, pysznego weissbier'a 😊.