18/07/2021Tagi: AlpyDolomityPiccolo LagazuoiWspinanie górskie lato

Orizzonti di Gloria, Piccolo Lagazuoi

Wycena: VII-   Wycena uzupełniająca: VI+/VII-, 6a+   Asekuracja: S2   Długość [m]: 280   Wyciągi: 7   Czas [h]: 3   Wystawa: S   Ocena: 7/10   Komentarz:    

W dzień podróży powrotnej szykowaliśmy się do działania na Tre Cime, poranny opad zweryfikował jednak nasze plany. Postanawiamy nie rezygnować ze wspinania i spróbować szczęścia na Przełęczy Falzarego. Jedna z dróg, które trzymałem na taką okazję to Orizzonti di Gloria (VI+/VII-) – płytowy klasyk zlokalizowany na południowej ścianie Piccolo Lagazuoi. Poza urodą drogi zachęca krótkie podejście, stała asekuracja i stanowiska zjazdowe oraz łatwy powrót ze ściany – kolejna świetna opcja na szybką akcję lub niepewną pogodę. Widać Włosi o tym wiedzą - w drogę mimo czarnych chmur startują dwa zespoły przed nami oraz jeden za. Szczęśliwie jedna ekipa puszcza nas przodem po trzech wyciągach - słysząc, że po wspinaniu czeka nas 9 godzin jazdy do Polski 😊.

Ruszamy z parkingu pod kolejką na Lagazuoi i po zaledwie 30 minutach jesteśmy pod ścianą - jeżeli ktoś szuka łatwiejszej drogi, bardzo popularny jest Vonbank (V, patrz foto-topo). Po odczekaniu na swoją kolej szybko pokonujemy pierwszy, łatwiejszy odcinek (V). Drugi wyciąg jest zdecydowanie trudniejszy – jak na VI/VI+ jest naprawdę hardo, po wyjściu z przewieszenia trzeba wykonać trickowy trawers, uważając by nie znaleźć się za wysoko. Udaje się przejść OS-em, ale drugi na linie również nie ma lekko -  w trudnościach nie da się zawisnąć i można zaliczyć spore wahadło, o czym przekonuje się moja partnerka. Po przejściu tego fragmentu do stanowiska pozostaje kilkanaście metrów wspinania ładną i łatwą (V) płytą.

Kolejne dwa wyciągi prowadzą pięknymi czarnymi płytami i oferują piątkowe trudności – oba prowadzi Ania i byłaby zachwycona, gdyby nie to, że robi je w deszczu 😉. Po dojściu do stanowiska przed kolejnymi trudnościami zastanawiamy się chwilę nad wycofem, gdy jednak tylko przestaje padać – porzucamy tą myśl i próbujemy skończyć drogę. Nad nami piękny przewieszony filarek (VI/VI+) – jedno trudniejsze miejsce z mokrymi chwytami i po chwili jestem w łatwiejszym terenie, w którym zlokalizować trzeba kolejne stanowisko. Szósty wyciąg wygląda niezbyt atrakcyjnie, do tego jest zalany – okazuje się jednak, że wcale nie jest tak źle i do wykonania mamy kilka naprawdę fajnych ruchów (ok. V). Po przewinięciu czeka nas jeszcze podejście pod krótką, przewieszoną ściankę (VI), po przejściu której łatwym terenem dostajemy się do stanowiska (w sumie ponad 50 metrów).

Ostatni fragment drogi to jej wizytówka – świetna (i całkiem wymagająca jak na VI+/VII-) płyta oraz efektowne, aczkolwiek łatwiejsze (V) wspinanie niezwykle eksponowanym kantem. Podobnie jak na większości drogi obicie jest dobre (czasami dobrze dołożyć średniego frienda), dzięki czemu wspinanie jest nie tylko piękne ale i bezpieczne. Dobrze jednak dysponować przynajmniej niewielkim zapasem (sportowo min. ok. 6b) by czuć się komfortowo i nie azerować. Ostatnie stanowisko znajduję się na wyjściu z filarka – rozwiązujemy się i kilkadziesiąt metrów wyżej docieramy do historycznego szlaku trawersującego masyw Lagazuoi, tzw. Kaiserjägersteig – nim w 20 minut wracamy pod ścianę, skąd po kolejnych 20 jesteśmy na parkingu, a po dodatkowych 800 w Polsce 😉.