24/07/2021Tagi: Tatry WysokieDolina Białej WodyGaleria GankowaWspinanie górskie lato

Klasyczna (warianty), Galeria Gankowa

Wycena: V   Wycena uzupełniająca: oryg. IV   Asekuracja: R2   Długość [m]: 300   Wyciągi: 7   Czas [h]: 3   Wystawa: NW   Ocena: 6/10   Komentarz:    

Według wszystkich prognoz weekend ma być ciepły i bezdeszczowy, postanawiamy więc podziałać dwa dni na odległej Galerii Gankowej, z noclegiem pod ścianą. Na celowniku dwie piękne i rzadko obecnie powtarzane drogi - Zacięcie Czarnej Płyty (VII-) oraz Filar Centralny (VII). Niestety warunki i pogoda okazują się kompletnie inne od przewidywanych i dwukrotnie weryfikują nasze plany. Pierwszego dnia kończy się wycofem spod zalanej Czarnej Płyty i wyjściem ze ściany Drogą Klasyczną (IV/V), drugiego bezskutecznym oczekiwaniem aż przestanie padać i uda się wbić w cokolwiek. Pozostaje pogodzić się z tym na co nie mieliśmy wpływu i pocieszyć doładowaną łydką, przejściem ściany oraz mrocznymi klimatami odludnej Doliny Ciężkiej.

Po dotarciu na miejsce (znad Zmarzłego Stawu przydatnym skrótem) niepokoją nas czarne chmury oraz wisząca w powietrzu wilgoć, optymistycznie jednak wchodzimy w ścianę. By dostać się pod Czarną Płytę, pokonać trzeba około 150 metrów Drogi Klasycznej – początkowy jej fragment prowadzi litą i łatwą (III) depresją, dopiero ostatnia długość liny jest trochę trudniejsza (IV) i warto przejść ją na sztywno. Po drodze mijamy stare stanowiska, a właściwie ich pozostałości – zardzewiałe haki i zbutwiałe repy. Jak wiadomo na Galerii nawet na najłatwiejsze drogi warto zabrać młotek i kilka haków.

Po dotarciu do charakterystycznego kociołka pod głęboko wciętym kominem Klasyczna odbija w lewo, my tymczasem kierujemy się skośnie w prawo. Jeden z wariantów prowadzi wyżej (fragment Drogi Kuchařa), drugi niżej – wybieram ten zgodnie z foto-topo, okazuje się jednak mniej logiczny i dość kruchy (trudności ok. IV-V). Po dotarciu pod trudności Zacięcia (VII-) przechodzę jeszcze pierwszy fragment (ok. VI) wyprowadzający na półkę pod samą Czarną Płytą i widzę, że nic z tego nie będzie – zarówno nasza droga, jak i wariant środkiem płyty (VII) są kompletnie zalane… Ponieważ również przejście na Kuchařa (VI+) nie rokuje, pozostaje nam wycof – jeden z dwóch zastanych haków, które łączymy repem pęka przy teście, dokładamy więc swojego. Po 60 metrach diagonalnego zjazdu lądujemy z powrotem na drodze Klasycznej, we wspomnianym kociołku. Postanawiamy wyjść ze ściany wspomnianą drogą – do tarasu Galerii pozostaje nam około 150 metrów nietrudnego (IV-V) wspinania. Teren jest mi już znany z wcześniejszego przejścia (RELACJA) i pokonujemy go bardzo szybko, na trzy długie wyciągi – staram się wybierać ciekawsze i bardziej lite warianty, których jest całkiem sporo.

Z kociołka ruszamy płytami po lewej stronie, po czym wracamy bliżej komina i wspinamy się wzdłuż niego. Kolejną głęboką nyżę mijamy mocno po lewej, aż komin się kończy – tutaj mamy co najmniej trzy opcje. Jedna z nich prowadzi mocno po lewo (ok. IV), prawą przerabiałem za ostatnim razem (po przewinięciu czeka nas Ścianka Wanjury za ok. IV/V), tym razem idę wprost filarkiem – trafiam na kilka haków i całkiem fajną, litą skałę (trudności ok. V). Wszystkie warianty spotykają się pod kominami wyjściowymi (IV) – trochę kruchymi ale całkiem ciekawymi. Po wyjściu na taras, z lewej strony znajdziemy haka na płycie – ja jednak tym razem stanowisko robię po prawej, by mieć dobry widok na cały komin. Rozwiązujemy się i ruszamy do zejścia przez Pustą Ławkę, półtora godziny później wracamy nad Zmarzły Staw i kładziemy się do spania z nadzieją, że jutro będzie lepiej.

Niestety pogoda nie daje nam żadnych szans – po podejściu pod ścianę zdążymy się tylko oszpeić i już musimy chować się przed rzęsistym deszczem. Trzy godziny później wychodzimy z niezbyt wygodnego schronienia i niepocieszeni ruszamy w dół. Obiecuję sobie, że kolejnym razem pod Galerię przyjdę tylko przy pięknej pogodzie – no ale taka też miała być teraz 😉.