31/07/2016Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Kieżmarska,Wspinanie górskie lato,

Sadek-Zlatnik, Kołowy Szczyt

Ostatni dzień obozu KW BB, trzeba coś urobić! Tylko jak tego dokonać skoro budzę się dość zmęczony wczorajszą imprezą ;) Świdrujący wzrok Jacka czekającego aż się podniosę z łóżka szybko stawia mnie jednak na nogi – nie po to dotarł do chaty w nocy by dziś wracać z pustymi rękoma. Zwlekam się więc na śniadanie, szybko pakuję co trzeba, rozliczam cały obóz ze Słowakami, zostawiam resztę rzeczy Uli i ciężkim krokiem ruszam na próg Dzikiej trzeci dzień z rzędu.

Tym razem podejście mija jednak błyskawicznie – już po półtora godziny meldujemy się pod ścianą Kołowego i wbijamy w drogę Sadek-Zlatnik (VI-). Crux czeka na nas już na drugim wyciągu – jest to paskudny trawers pod okapami, który puszcza chyba tylko dzięki kilku zastanym na nim hakom. Szczerze nie polecam :) Później droga okazuje się jednak o wiele przyjemniejsza, piękna jest szczególnie płytka na czwartym wyciągu. Wszystkie stanowiska składają się z dwóch ringów, jest więc opcja na wycof w razie w. Trudności „okołopiątkowe” trzymają aż do wyjścia na żebro pod koniec drogi – tam tracę z kolei trochę czasu na zakończeniu wspinania w dogodnym miejscu (nie udaje się namierzyć ostatniego stanowiska).

Na szczyt docieramy najpierw kontynuując do grani, a następnie już jej ostrzem. Szybkie pamiątkowe foty, wpis do zeszytu i uciekamy w dół widząc zbliżające się chmury. Po powrocie do schroniska, już w deszczu, okazuje się, że wszyscy obozowicze już się zawinęli i czeka na nas tylko Ula :) Tym bardziej miło było zakończyć obóz jakąś ciekawą drogą!