10/07/2016Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Mięguszowiecka,Wspinanie górskie lato,

Filar Puskasa, Wołowa Turnia

Tym razem na celownik obieramy na drogę, którą od dłuższego czasu w planach miał Jacek. Pod ścianą stawiamy się w zespole trzyosobowym, szybko dogadujemy szczegóły akcji i zaczynamy działać. Mimo pięknej pogody na Wołowej działa jeszcze tylko jeden zespół, możemy więc w ciszy delektować się urodą drogi Puskasa.

Pierwsze wyciągi kluczące po filarze przypadają mi, piękny wyciąg po płytach Ryśkowi a odcinek kluczowy temu, któremu na drodze najbardziej zależało ;) No i trzeba przyznać, że Jacek z wymagającą rysą i dwoma okapikami poradził sobie bardzo ładnie i lepiej technicznie niż my mający linę z góry. Wspinanie zamykamy w dobrym czasie, nieco powyżej 2,5 godziny gdy prowadząc ostatni wyciąg melduję się przy łańcuchu zjazdowym nad Kominem Puskasa.

Podsumowując – świetna pogoda, sprawna akcja i kolejny klasyk za nami, dzięki czemu piwo na wieczornym finale ME smakowało wybornie ;)