19/06/2016Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Staroleśna,Wspinanie górskie lato,

Filar Kellego, Jaworowy Szczyt

Minęły długie dwa miesiące i wreszcie wracamy w Tatry by wyjątkowo późno rozpocząć sezon letni. Co prawda na brak wspinania nie ma co narzekać bo co weekend wyjeżdżało się w skały ale jak wiadomo nie ma to jak góry wysokie :)

Na pierwszy ogień idzie bardzo popularna i nie za trudna droga Kele-Suna, zwana też Filarem Południowym lub Filarem Keleho (a przez niektórych – Kalesony :P). W sam raz by oswoić psychę i przy okazji zabrać ze sobą początkującego wspinacza tatrzańskiego – Adama. Pierwotnie plan zakładał wejście na 2 zespoły ale że dołączył do nas Jacek, uparł się by jeden z nas towarzyszył mu na czymś trudniejszym i na innej ścianie. Pada na Ryśka i chłopaki finalnie przechodzą Filar Czereśniowy na Małym Lodowym.

Nasza droga puszcza bardzo szybko bo po niecałych 2 godzinach. Pięć wyciągów mija bardzo szybko, dwa są całkiem łatwe, na trzech pozostałych trzeba się wspinać i jest całkiem ładnie. Gotowe stanowiska i liczne spity oraz haki sprawiają, że własna asekuracja jest praktycznie zbędna. Po zakończeniu drogi postanawiamy podejść na szczyt, najpierw bez plecaków, później jeszcze z (mój błąd topograficzny) co spompowuje nas chyba mocniej niż samo wspinanie ;) Po zejściu dołączamy do drugiego zespołu i zmierzamy na upragnione piwo :)