02/08/2015Tagi: Tatry Wysokie,Dolina Łomnicka,Wspinanie górskie lato,

Wielkie Zacięcie, Kieżmarski Szczyt

Mimo ostatnio odniesionej kontuzji postanawiam się sprężyć i wybrać na wspinanie, mając na uwadze zbliżający się urlop, który spowoduje kilkutygodniowy rozbrat z Tatrami. Cel nie byle jaki bo umawiam się z Jackiem na zaatakowanie „wielkiej ściany” czyli Kieżmarskiego, drogą Krissaka (VI-). Dołącza do nas jednak Michał i „przekręca” nas na legendarny Obrovsky Kut czyli Wielkie Zacięcie (VI+).

Przystaję na propozycję, mimo iż wiem, że droga jest długa, trudna i nawet nie marzyłem, że w najbliższym czasie się na nią wybiorę bo do poprowadzenia jest poza moim zasięgiem. No ale na trudności ochotę ma Michał więc ok :)

Dół drogi (wg schematu ok. 8 wyciągów do rampy) mocno rozczarowuje brakiem ładnych miejsc oraz deprymuje ponieważ trzeba poświęcić mnóstwo czasu na znalezienie optymalnego wariantu przejścia w środkowej części. No ale drogę robimy całą, więc dołu ominąć nie można, właśnie również z powodu jego powagi wynikającej ze skomplikowania. Najmniej przyjemne miejsca trafiają się do prowadzenia niestety mnie :)

Górne wyciągi wynagradzają z nawiązką wcześniejsze nieprzyjemności. Cztery odcinki drogi praktycznie cały czas trzymają trudności, początek co prawda straszy trawersem bez chwytów ale następujące po nim wspinanie w zacięciu i po płytach jest po prostu kapitalne i przynosi mnóstwo satysfakcji. Nie na darmo droga ta uznawana jest za jedną z piękniejszych w całych Tatrach.

By ukoronować przejście WZ postanawiamy jeszcze pociągnąć na lotnej do szczytu, czyli dokładamy sobie godzinę wspinania w łatwym terenie. Ale po takiej drodze na wierzchołek wyjść po prostu wypada!