31/12/2016Tagi: Tatry WysokieDolina MięguszowieckaRysySkitury

Rysy - skitura

W ostatni dzień Starego Roku wyruszamy w głąb Doliny Mięguszowieckiej. Przed podejściem na Żabie Stawy Ula rezygnuje – wczorajsza tura dała się jej we znaki, przeziębienie też robi swoje. Włączam więc wyższy bieg i postanawiam obrać za cel Rysy :)

Narty ściągam tylko na chwilę by pokonać próg wyprowadzający do Kotlinki Pod Wagą. Na samej Przełęczy okazuje się, że na fokach da się dojść aż pod grań szczytową, dokładam więc tylko harszle i gnam do góry. Na wierzchołek docieram ściśle granią, z nartami już na plecach. Delektuję się niespotykaną za często samotnością na najwyższym szczycie naszego kraju :) Od strony polskiej śladów brak, widać przy trójce lawinowej nikt nie ryzykował podejścia od Czarnego Stawu.

Po nacieszeniu się widokami (i rewelacyjną pogodą!) wracam granią, zapinam narty i śmigam najpierw na Wagę i dalej w doliny, z krótkim przerywnikiem w postaci ponownego przetrawersowania progu nad Żabimi Stawami.

Co to dużo pisać – zjazd z Rysów to pozycja obowiązkowa dla tatrzańskiego skiturowca, a zakończenie roku taką akcją daje mnóstwo frajdy i pozytywnie nakręca. Stąd też sylwestrowa impreza mija mi w świetnym humorze :)