13/08/2016Tagi: AlpyAlpy - SzwajcariaMönchWspinanie górskie latoTurystyka górska

Mönch grań południowo-wschodnia

Wycena: II   Wycena uzupełniająca: II PD   Długość [m]: 0   Wyciągi: 0   Czas [h]: 2 h   Wystawa: SE   Ocena: 7/10   Komentarz: grań   

Pierwszy dzień naszej „Trylogii Berneńskiej” jak określa się wejście po kolei na Mönch, Jungfrau i Eiger. Na pomysł wpadłem kilka tygodni wcześniej, gdy rozmyślałem co by tu „dołożyć” do grani Mittellegi na Eiger, która była głównym tegorocznym celem alpejskim. No i po skompletowaniu składu (Adam, Arek, Rysiek, ja) wszystkim spodobała się idea dodatkowego wejścia na dwa ładne 4-tysięczniki.

W Grindelwald stawiamy się w sobotę po 10 rano, jechaliśmy dość długo bo 14 godzin, co biorąc pod uwagę fakt iż o 17 w piątek byłem jeszcze w pracy, zapowiadało dość męczący dzień. No bo z powodu napiętego planu w pierwszy dzień od razu mieliśmy wejść na Möncha. Początkowo przerażeni tłumem chętnych do kolejki, polskim zwyczajem oszukujemy system i załapujemy się na wyjazd dość szybko ;)

Do schroniska Mönchsjoch docieramy około 13, szybki przepak i ruszamy w stronę pierwszego celu. Słońce strasznie daje popalić, a ja pluję sobie w brodę, że zabrałem tylko zimowe spodnie. Dodatkowo pierwszy raz odczuwam co to znaczy brak aklimatyzacji, na grani szczytowej mocno kręci mi się w głowie co biorąc pod uwagę lufę z jednej i z drugiej strony, nie jest zbyt komfortowe. Szczyt zdobywamy jednak sprawnie i bez przygód oraz niespodziewanych trudności (nie asekurujemy się w żadnym miejscu), spokojnie zdążamy na zamówioną kolację chociaż nikt nie ma apetytu z powodu coraz gorszego bólu głowy. Z tego też powodu noc nie należała do najmilszych i minęła na licytowaniu kto się czuje gorzej :)