24/02/2019Tagi: TatryDolina WielickaWielicka BasztaWspinanie górskie zima

Birkenmajer, Wielicka Baszta

Wycena: M4   Wycena uzupełniająca: IV WI3/4 III   Asekuracja: R1   Długość [m]: 400   Wyciągi: 4   Czas [h]: 4   Wystawa: SW   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Dogrywka po obozie – w sobotę opuszczamy Morskie Oko i przenosimy się do Doliny Wielickiej. Następnego dnia tuż po wschodzie Słońca podchodzimy w kierunku upatrzonego celu - Filara Stanisławskiego na Gerlachu. Niestety pogoda weryfikuje plany – mocno wieje i niebo pełno jest ciężkich chmur, przejście drogi w tych warunkach byłoby wymagające i nieprzyjemne, a widoków nie byłoby żadnych. Decydujemy się więc na cel rezerwowy - drogę Birkenmajera na Wielickiej Baszcie – wygląda na wystarczająco wylaną lodem, no i podejście jest bardzo krótkie.

Na pierwszym wyciągu napotykamy miękki lód, miejscami trzeba wspinać się mikstowo, asekurując się również w skale. Idę prawie na całą długość liny i dochodzę do stanowiska ze spitów pod kolumną lodową. Ściągam Anię i proponuję wspinanie trudniejszym wariantem, wprost do góry – łatwiej byłoby bowiem obejść próg po lewej stronie. Po przejściu kolumny, wspinam się kolejnymi progami aż do kolejnego gotowego stanowiska (znowu prawie 60 metrów), zlokalizowanego pomiędzy lodowymi kurtynami.

Tutaj ponownie wybieramy trudniejszy wariant (ok. WI4), kolumna okazuje się jednak bardzo nieprzyjemna, kształt kaloryfera oferuje dobre chwyty ale słabe stopnie – ciężko gdziekolwiek zabić raki. Na dodatek mam ostrza mikstowe, grube i mocno stępione po tygodniu wspinania… Robię kilka ruchów i w najsłabszym miejscu jedna dziaba wyrywa lód, druga wyskakuje, a skoro nogi nie mają dobrego podparcia oznacza to szybki powrót w okolice stanowiska 😊. Asekurantka jest jednak dobra, a ekspres wysyłowy wpięty jest do spita stanowiskowego, nie ma więc żadnych konsekwencji tego nieplanowanego wylotu. Za drugim podejściem wspinam się dużo ostrożniej i bardzo mocno zabijam dziaby, a po chwili jestem po trudnościach. Łatwe pole lodowe doprowadza pod piękny lodowy welon, nad którym znajduję kolejne stanowisko.

Pokonujemy jeszcze jeden łatwiejszy odcinek lodowy i wchodzimy do kotła pod spiętrzeniem szczytowym Wielickiej Baszty. Kusi nitka lodowa biegnąca ścianą w kierunku szczytu, nie ma jednak ani czasu ani warunków by wybrać tą opcję. Kontynuujemy więc naszą linią i z kotła wchodzimy w śnieżny żleb, którym żmudnie pniemy się w górę. Trudności nie ma prawie żadnych, poza ostatnim progiem gdzie czeka nas trochę skały, lodu i trawy. Do przełączki kończącej drogę dochodzimy po 4 godzinach. Podchodzimy wyżej na Dwoisty Przechód i dalej na szczyt, niestety za dużo jednak nie widać bo chmury mocno gęstnieją. Asekurujemy się na lotnej, w kilku miejscach śnieg nie wzbudza zaufania, a nas czeka trawersowanie kotłów aż do Małej Wielickiej Strażnicy. Po 16-tej docieramy do Domu Śląskiego, jemy szybki obiad i łapiemy ostatni transport w dół na parking.

Podsumowując – Droga Birkenmajera w optymalnych warunkach jest i bardzo ładna oraz prowadzi w klimatycznej górskiej scenerii, na pewno warto ją zrobić.