24/02/2022Tagi: TatryDolina KieżmarskaMała Złota KazalnicaMały Kieżmarski SzczytWspinanie górskie zima

Żuławski, Mała Złota Kazalnica i Filar Północno-Zachodni, Mały Kieżmarski Szczyt

Wycena 1: M3   Wycena uzupełniająca 1: lato IV/V   Asekuracja 1: R2   Długość 1 [m]: 250   Wyciągi 1: 4   Czas 1 [h]: 1   Wystawa 1: N   Ocena 1: 6/10   Komentarz 1:    
Wycena 2: M3   Wycena uzupełniająca 2: lato III   Asekuracja 2: R2   Długość 2 [m]: 1200   Wyciągi 2: 12+   Czas 2 [h]: 5   Wystawa 2: NW   Ocena 2: 8/10   Komentarz 2: Deniwelacja 800 m   

Tym razem z koordynowanym przeze mnie klubowym obozem zawitaliśmy do Doliny Kieżmarskiej. Pierwszego dnia pobytu, z okazji urodzin Ani, proponuję jej piękną i długą alpiniadę – Północno-Zachodni Filar (Grań) Małego Kieżmarskiego Szczytu, zwany potocznie Filarem Grosza. Wspinaczkę postanawiamy dodatkowo wydłużyć – zamiast podchodzić przez Dolinę Dziką, startujemy od podstawy ściany Żuławskim. Pogoda i warunki śniegowe są bardzo dobre – dzięki temu prawie całość pokonujemy na lotnej asekuracji. Filara nie należy jednak lekceważyć – do przejścia jest ponad kilometr, co wymaga odpowiedniego zapasu sił jak i sprawnego poruszania się zespołu w zróżnicowanym terenie mikstowym i skalnym.

Droga Żuławskiego prowadzi ewidentnym trawiastym zachodem, do którego dostajemy się z zatoczki na prawo od podstawy filara Pośredniej Złotej Kazalnicy. Pokonujemy pierwszy próg i kierujemy się w stronę skał, pod którymi trawersujemy w prawo – po drodze mijamy dwa stanowiska z haków, z których można skorzystać jeżeli chcemy ściągać drugiego na sztywno. Następnie czeka nas ok. 100 metrów łatwego, śnieżnego terenu – docieramy nim pod ostatnie spiętrzenie. Trudności są w dolnej części progu (ok. M3, max M4 przy gorszych warunkach), wyżej pojawiają się już dobre trawy, które wyprowadzają w łatwy teren nad Małą Złotą Kazalnicą. W dobrych warunkach jakie mieliśmy i płynnie przechodząc z asekuracji sztywnej na lotną Żuławski zajął nam około godzinę. Po wyjściu na siodełko Ania pomimo wcześniejszego kryzysu potwierdza, że chce kontynuować urodzinową przygodę – ruszamy więc na Filar MKS 😊.

Skalne spiętrzenie Pośredniej Złotej Kazalnicy mijamy z prawej strony – kilka miejsc jest płytowych i trudności mogą wydawać się wyższe niż M3, staramy się jednak korzystać z firnu i trawek pomiędzy skałami. Możliwe, że ten fragment można obejść łatwiej z prawej strony – wprost jest jednak ciekawiej, a asekuracja jest dobra (trafiają się nawet pojedyncze haki i stanowiska). Po około 100 metrach teren się kładzie, trawersujemy najpierw w prawo, potem w lewo i dalej trawiastym terenem kierujemy się w stronę skalnych bastionów Wielkiej Złotej Kazalnicy. Jej wierzchołek mijamy skalno-śnieżnym, kruchym terenem – po prawej mijamy charakterystyczną turnię z wielką skośną przerysą. Wyżej teren się kładzie – idziemy pod kolejne skały w grani i schodzimy pod nimi na lewą stronę, trawersujemy poziomo i skręcamy ponownie w stronę grani śnieżnym kuluarem, celując w przełączkę pod jasno-żółtymi popękanymi przewieszkami.

Oryginalna letnia droga wiedzie dalej ściśle granią, zimą większość przejść odbywa się jednak wariantem zimowym, omijającym skalne spiętrzenie Złotej Turni po prawej stronie – wrysowana niebieska linia na foto-topo z Taternika. Idziemy skośnie w górę pod skały i w dogodnym miejscu przewijamy się do stromego żlebu po prawej – tutaj czeka nas ok. 150 metrów wspinania w śniegu i firnie, z zalodzonymi płytami pod koniec. Wypłaszczenie, na które wychodzimy (ring na skałach wprost) to tzw. Niemiecka Ławka – po lewej widzimy siodełko (Złota Przełączka) pod Złotą Turnią, po prawej – pod Miedzianą Basztą (Miedziany Przechód).

Tutaj trzeba podjąć decyzję czy idziemy dalej czy schodzimy (w lewo) Niemiecką Drabiną do Doliny Kieżmarskiej. Wydaje się, że jesteśmy już wysoko ale do szczytu pozostaje jeszcze 300 metrów przewyższenia, co przekłada się na 400-500 metrów terenu o charakterze graniowym, do tego dodać trzeba żmudne zejście przez Dolinę Huńcowską. W naszym przypadku zarówno pogoda jak i czas sprzyjają, po krótkiej przerwie ruszamy wiec do góry. Ponownie wybieramy zimowy wariant opisany również na Drytoolingu – oryginalnie Grosz wspinał się w 1912 do góry żebrem nad Złotą Przełączką, my tymczasem wybieramy to z prawej, nad Miedzianym Przechodem – jak dwadzieścia lat później poszli Szczepański i Perlberżanka (ponownie odsyłam do topo).

Z przełączki (znajdziemy na niej stanowisko z łańuchem) ruszamy wprost do góry, szukając słabych punktów na żebrze/grani – z dołu wydaje się trudniej niż jest w rzeczywistości (letnie II-III). Idziemy kilka długości liny, pokonując na przemian skalne ścianki i niewielkie depresje pomiędzy nimi – w naszym przypadku wypełnione świetnym firnem. Kierujemy się cały czas z odchyleniem w lewą stronę i w pewnym momencie wychodzimy na wyraźne wypłaszczenie. Lawirując pomiędzy skalnymi blokami idziemy w kierunku najwyższego punktu grani i po jej przełamaniu wierzchołek mamy już na wyciągnięcie ręki. Gratuluję solenizantce wytrwałości, którą wykazać musiała się by w dniu urodzin przejść ponad kilometrową drogę i podziwiamy widoki.

Kilka minut później zrywa się wiatr, co w połączeniu ze sporym mrozem sprawia, że szybko opuszczamy szczyt  – najpierw wprost granią na Wyżnią Kieżmarską Przełęcz, skąd w lewo i w dół na Huncowską Przełęcz. Tym razem zejście żlebem w dół do Doliny Huncowskiej jest bardzo komfortowe (twardy śnieg), szybko osiągamy więc górne piętro doliny, omijamy z lewej Huncowskie Spady i trawersujemy do Rakuskiej Przełęczy. Ponieważ jest jasno, a warunki śniegowe są bardzo dobre, pozwalamy sobie na skrócenie stąd drogi do szlaku schodzącego z Rakuskiego Przechodu – po ciemku lub w słabych warunkach nie polecam. W schronisku jesteśmy w niecałą godzinę później (w sumie ze szczytu około dwie).