06/03/2022Tagi: TatryDolina Rybiego PotokuBula pod BańdziochemWspinanie górskie zima

Bladym świtem, Bula pod Bańdziochem

Wycena: M5+   Wycena uzupełniająca: oryg. 6+   Asekuracja: R1   Długość [m]: 150   Wyciągi: 4   Czas [h]: 2   Wystawa: N   Ocena: 6/10   Komentarz:    

W mroźny i wilgotny niedzielny poranek podchodzimy do Morskiego Oka by mimo znacznego opadu śniegu w poprzednich dniach spróbować przejść Sprężynę na Kotle Kazalnicy. Kluczowe skalne odcinki na drodze nie są podatne na warunki, zdajemy sobie jednak sprawę, że pozostałe będzie trzeba odśnieżać i nastawiamy się na długi dzień w ścianie. Na Czarnym Stawie chmury są tak gęste, że mamy problem ze zlokalizowaniem ściany – finalnie jednak ku swojemu zdziwieniu łapiemy ślady prowadzące pod Kocioł. Na miejscu okazuje się, że pomimo kiepskich warunków na tą dość wymagającą przecież drogę chętny jest jeszcze jeden zespół!

Początkowo nie zrażamy się i cierpliwie czekamy na swoją kolei licząc, że dwójkowy zespół szybko zniknie nam z oczu. Niestety ok. 13-tej, po prawie czterech godzinach chłopaki są dopiero po drugim wyciągu, nie pozostaje nam więc nic innego jak wrócić pod ścianę po zaledwie 50 metrach wspinania. Wcześniej by zaoszczędzić czas, z naszej trójki odłącza się Szymon, co i tak finalnie nie zmienia sytuacji – Michał i ja przechodzimy tylko komin oraz krótki odcinek powyżej i po dłuższym oczekiwaniu na stanie decydujemy się na wycof. Decyzja okazuje się słuszna, chłopaki siedzą bowiem na drodze do wieczora i finalnie wycofują się po przejściu trudności, odpuszczając końcówkę.

Na pocieszenie udajemy się z Michałem „odśnieżyć” Bulę – na miejscu analizujemy możliwości i finalnie wybieramy drogę Bladym świtem (ok. M5+, oryginalna wycena 6+). Linia jest logicznie poprowadzona i wiedzie ewidentnymi formacjami, warto zrobić ją dla ładnego drytoolowego zacięcia na drugim wyciągu oraz długiego i całkiem zajmującego komina w górnej części.

Wspinanie rozpoczynamy od pokonania progu skalnego wyraźnym przewężeniem ograniczającym go z prawej strony. Choć ścianka ma zaledwie 2-3 metry, jest przewieszona i przy luźnym śniegu na wyjściu mimo niskich trudności (ok. M4) może być dość czujnie, a z powodu nisko zakładanej asekuracji ewentualny lot skończy się powrotem na start drogi 😊. Po przewinięciu w łatwy teren podchodzimy kilkanaście metrów pod kolejne trudności, gdzie znajdziemy spita. Drugi wyciąg to bardzo ładne czysto-skalne zacięcie, idąc na samych dziabach ma ok. M5/M5+, komfortową asekurację zapewniają stałe haki. Stanowisko założyć możemy na skałach wprost lub idąc dalej w prawo.

Kolejny odcinek to 50 metrów deptania pod śniegu – kierujemy się do ewidentnej depresji, u jej podstawy znajdziemy haka. Ostatni wyciąg zajmuje nam sporo czasu – nie tylko trzeba odśnieżać, ale również trochę zaskakują nas trudności. Idąc cały czas wprost kominem czeka nas całkiem ciekawe 30 metrów wspinania z dwoma miejscami za ok. M5. Są tylko dwa stałe haki więc zdecydowanie warto zabrać kilka friendów/kości. Z komina wychodzimy w prawo (łatwiej) lub przewieszeniem wprost i łatwym terenem kierujemy się do wyjścia ze ściany, gdzie jako stanowisko wykorzystać możemy solidne drzewo.

W galerii poniżej przed zdjęciami z Bladego świtu, kilka ujęć z porannej wizyty na Kotle Kazalnicy.