25/04/2022Tagi: Podsumowania

Podsumowanie sezonu zimowego 2021/2022

W minionym okresie zimowym moja działalność taternicka skumulowała się w trzech pierwszych miesiącach roku 2022. Mimo braku możliwości realizacji planów na kwiecień nie wypada nie być zadowolonym - skończyło się na 18 przejściach (około 6790 metrów wspinania). Cieszy przede wszystkim realizacja kilku głównych celów na ten sezon - w tym zarówno pięknych linii na dużych ścianach jak i krótszych, trudniejszych technicznie klasyków. Do tego doszło kilka lodospadów oraz pozostałe drogi, w tym trzy nietrudne ale piękne alpiniady. Krótką odskocznią od wspinania z dziabami była tygodniowa wizyta na Sardynii, poświęcona na drogi sportowe i wielowyciągowe. Poniżej krótkie podsumowanie zawierające zestawienie wszystkich przejść wraz z linkami do poszczególnych relacji.

W przeciwieństwie do lat poprzednich, tym razem pogoda w grudniu nie rozpieszcza - na zmianę sypie i wieje i warunki są bardzo kiepskie. W Tatrach udaje zrobić się tylko jedną drogę - Novembrovą (M6) na północnej ścianie Galerii Osterwy. W okresie świąteczno-noworocznym na chwilę wracam jeszcze do wspinania letniego - z Anią spędzamy tydzień na Sardynii, zaliczając kilka rejonów sportowych w okolicy Cala Gonone oraz trzy piękne wielowyciągi - Marinaio di Foresta (VII-)Mediterraneo (VIII+ 2xAF) i Sole Incantatore (VII+).

Po powrocie trzeba zmierzyć się z mrozami i ponownym przyzwyczajeniem do dziab i raków - na taką okoliczność drogą w sam raz jest Spisska cesta (M4+) na Huncowskim Szczycie, którą przechodzę z Michałem. Dwa dni później w tym samym składzie wybieramy się na poważniejszą ścianę (Wielką Granacką Basztę) i drogę, na której w końcu doczekałem się świetnych warunków - Środkowa Depresja - Lewe Zacięcie (M5+). Tydzień później pogoda nadal dopisuje, do naszej dwójki dołącza więc Szymon i jedziemy na weekend do Doliny Kieżmarskiej. Na rozgrzewkę przechodzimy drytoolowe Nas nedobegat (M5) na Kieżmarskiej Buli, a dzień później delektujemy się daniem głównym - całą północną ścianą Małego Kieżmarskiego Szczytu, którą pokonujemy Stanisławskim i Szczepańskim - warunki są kapitalne i prawie całość pokonujemy w lodzie i firnie (WI4 M5). Dzień później zaczyna sypać i w Tatrach zaczyna się okres gorszej pogody - wysoko położone ściany odpadają, można jednak podziałać niżej.

Krótkie okienko wykorzystuję na wspinanie lodowe w Białej Wodzie - zabieram Anię na dwa tamtejsze klasyki, Oczy Pełne Lodu (WI4+) i Kaskady (WI3+). Podczas wizyty w dolinie w oczy rzuca mi się dobrze wylana Alicja w Krainie Czarów (WI5 M7) - w ciągu kolejnych dni docierają informacje o kilku przejściach, szkoda więc byłoby przegapić okazję by spróbować sił na tej wyjątkowej i rzadko tworzącej się linii. Namawiam więc Michała i wykorzystując resztki lodu na pierwszych metrach robimy drogę, na deser dorzucając jeszcze lodospad Mrozka. Tydzień później postanawiamy zmierzyć się z jednym z głównych celi w sezonie - uzupełniamy skład o Szymona i atakujemy Dobre skutky (M7) na Niżnej Królewskiej Baszcie - ostatni wyciąg daje się nam we znaki, ale finalnie drogę przechodzimy klasycznie. Dzień wcześniej późnym popołudniem wspinam się jeszcze z Anią na Zahradkach (WI5).

Pod koniec lutego wraz z klubowym obozem meldujemy się na kilka dni nad Zielonym Stawem w Kieżmarskiej. Pierwszego dnia pobytu z okazji urodzin Ani zabieram ją na jedną z najdłuższych i najładniejszych alpiniad w Tatrach, tzw. Filar Grosza (a właściwie Filar Północno-Zachodni (M3)) na Małym Kieżmarskim, w dolnej części ściany przechodzimy dodatkowo drogę Żuławskiego (M3). Dzień później sypie i wieje, będąc jednak na miejscu ciężko się nie wspinać - z Mateuszem i Michałem robimy więc Zivagove blues (M5+) na Skrajnym Kieżmarskim Strażniku. Trzeciego dnia czas na danie główne - mimo iż pogoda jest taka sobie, z Michałem i Szymonem decydujemy się wejść w północną ścianę Kieżmarskiej Kopy - droga Atlantida (M6) okazuje się mocno przygodowa, a kluczowy odcinek daje nieźle popalić.

Tydzień później wybieramy się w sprawdzonym trójkowym składzie do Moka by spróbować Sprężny na Kotle Kazalnicy - pierwsza niespodzianka na miejscu to jednak spory mróz i ogrom świeżego śniegu, druga - zespół przed nami. Po kilku godzinach oczekiwania wycofujemy się i na pocieszenie biegniemy pod Bulę, gdzie odśnieżamy całkiem fajną jak na tą ścianę drogę Bladym świtem (M5+). Na Sprężynę (M7) wracamy już tydzień później - tym razem już bez Szymona i w lepszych warunkach, naszą "drogę sezonu" robimy w stylu RP po spodziewanej walce w trudnościach i niespodziewanej na ostatnim wyciągu. Odpocząć psychicznie przychodzi w kolejny weekend - po otrzymaniu informacji o świetnych warunkach na Motyce (WI3 M4) na Wysokiej, zabieram tam Anię, za nami dodatkowo podąża kilku klubowiczów. Podobnych warunków spodziewam się na innej ładnej alpiniadzie - Komarnickich (WI3 M3) na Zadnim Gerlachu, kilka dni później wybieramy się więc również i na nią.

Ciesząc się dobrym rozwspinem snuję jeszcze ambitne plany na kwiecień, okazuje się jednak że pogoda skutecznie je niweczy i pozostaje wcześniejsze przerzucenie się na wspinanie w skałach i przygotowania do letniego sezonu w górach. Pod koniec miesiąca w Tatrach nadal dosypuje śniegu i sporo ścian nadal "rokuje", po powrocie ze słonecznej Chorwacji ciężko jednak o podobnego spręża jak rok wcześniej, gdy Filar Mięgusza robiliśmy w połowie maja...

Wszystkie relacje z Tatr zima 2021/2022 (chronologicznie):

Pozostałe wpisy z Zimy 2020/2021:

Na blogu pojawiła się również kolejna aktualizacja opracowania dotyczącego wybranych dróg zimowych w Tatrach -> Polecane drogi zimowe w Tatrach (M2 do M7+).

W galerii wybrane zdjęcia z minionego sezonu, po 1-2 z większości wymienionych powyżej wpisów, chronologicznie.