26/02/2026Tagi: TatryDolina KieżmarskaRzeżuchowe TurnieWspinanie górskie zima

Filar Puskasa, Rzeżuchowe Turnie

Wycena: M5   Wycena uzupełniająca: lato V   Asekuracja: R1   Długość [m]: 300   Wyciągi: 8   Czas [h]: 4   Wystawa: S   Ocena: 7/10   Komentarz:    

Zima w ostatnich tygodniach nie rozpieszczała dobrymi warunkami, na szczęście jednak piękna pogoda zawitała w Tatry w najlepszych możliwym momencie – rozpoczęcia klubowego obozu w Dolinie Kieżmarskiej. Jedenasty zimowy (a już 34 z kolei) obóz który miałem przyjemność koordynować zgromadził ponad 30 osób. Z powodu mocnego opadu śniegu w poprzednich dniach odległe cele trzeba było sobie odpuścić, na północnej ścianie Małego Kieżmarskiego wiatr pięknie „wyczyścił” jednak płyty i trawy oraz utwardził śnieżne fragmenty. Na rozruch po podejściu pierwszego dnia postanowiliśmy jednak z Marcinem i Szymonem pogrzać się jeszcze w Słońcu i rozruszać na letnim kursowym klasyku - Filarze Puškaša (V, 300m) na Skrajnej Rzeżuchowej Turni.

Wyposażona w stanowiska droga prowadzi w większości łatwym terenem, wspinając się w rakach i z dziabami trudności napotkamy właściwie na trzech fragmentach, nawet piątkowa płyta o wybitnie letnim charakterze w dobrych warunkach jest jednak przystępna. Dodając do tego łatwe podejście, wejście na widokowy szczyt i szybkie zejście połączone ze zjazdami można stwierdzić że i zimą cel ten może być postrzegany jako bardzo atrakcyjny dla osób poszukujących ciekawych linii w przedziale M4-M5.

Wspinanie zaczynamy z prawej strony podstawy filara kierując się wzdłuż małych zacięć i uskoków (III, ok. M3+) na prawo od dwóch dużych kosówek wieńczących pierwsze spiętrzenie. Ze stanowiska (dwa ringi) ruszamy na prawo od kolejnej kosówki i pokonujemy łatwe skalne żebro (M3) doprowadzające do tarasu z ringiem. Na trzecim wyciągu po przejściu krótkiego uskoku czeka nas łatwe pole śnieżne doprowadzające pod środkowe spiętrzenie filara, gdzie znajdziemy kolejny stan. Czwarty odcinek to podejście rampą w lewo na przełączkę (stare stanowisko z haków), z której odbijamy do góry nieco nieprzyjemnym w rakach płytowym kominkiem (ok. M4, dwa haki) i wychodzimy na balkonik z kolejnym stanowiskiem.

Piąty odcinek to piękne skalne zacięcie (IV, zimą ok. M4+), nad którym już po kilku metrach znajdziemy dwa ringi – latem raczej można pominąć, w zimie warto rozważyć zatrzymanie się. Startując w kluczowy wyciąg spodziewałem się, że piątkowa letnia płyta sprawi więcej problemów – miejscami jest co prawda tarciowo, dobre chwyty na ręce i dziabki i komfortowa asekuracja (3 haki i rysy na friendy) sprawiają jednak, że nie ma się czego obawiać a trudności nie przekraczają raczej M5. Ze stanowiska na tarasie powyżej przechodzimy w prawo kominkiem (M3) i wydostajemy się w rozległy teren podszczytowy – najlepiej rozbić ten fragment na dwa wyciągi gdyż na lotnej lina ciężko idzie.

Z wierzchołka Skrajnej Rzeżuchowej Turni czeka nas strome (I) zejście ok. 50m na przełączkę poniżej – z niej idziemy w dół żlebem ok. 100m (przy słabym śniegu dobrze się asekurować) do pierwszego łańcucha zjazdowego. Kolejny czeka już po 15m, warto się jednak przesiąść by zjechać na całą długość liny jak najniżej. Dalej czeka jeszcze ok. 150m zejścia – warto rozważyć zakładanie przelotów (po drodze po lewej jest też hak). Cały dwójkowy żleb jest zresztą popularny zimą w odwrotnym kierunku.