Klin, Anica Kuk
Piękny akcent na koniec długiego i intensywnego sezonu letniego w górach! Rzutem na taśmę (w drugiej połowie listopada) udaje zrobić się mega-klasyka, który stanowi ostatnią część Paklenickiej Trylogii – Klina (VIII-) na ścianie Anića Kuk. Na drodze wizytowaliśmy już rok temu, jednak nie był to zbyt rozsądny pomysł zaledwie kilka godzin po powrocie z Albatrosa (relacja TUTAJ) - sił brakowało nam już na początku drogi. Szybki wycof miał i swoje plusy – kilka minut później doszło do mocnego trzęsienia ziemi i uniknęliśmy konieczności przeżywania go w ścianie… Oczywiście na drogę zamierzaliśmy wrócić i gdy już wydawało się, że trzeba będzie poczekać do następnego roku – pojawiło się weekendowe okno pogodowe 😊.
ZOBACZ CAŁOŚĆ...





























